fbpx
logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Dziennik Ajwen: Biskupia Kopa z dzieckiem

Pobierz aplikację

i zacznij pracę nad swoją dietę!

Slider

Tagi

Dziennik Ajwen: Biskupia Kopa z dzieckiem

iwona-wierzbicka-biskupia-kopa-2015-17-of-35.jpg

Biskupia Kopa z dzieckiem, czyli nasz sposób na wspólne spędzenie walentynek.

Sportowa rodzinka

Walentynki – romantyzm w górach, zamiast przy świecach… Tacy jesteśmy czasami dziwni. Zamiast szpilek – sportowe buty, zamiast sukienki – dres. Lubimy sport, umęczenie, pot, trud, czasami błoto. Nasze mieszkanie to totalny minimalizm… Najprzydatniejsze sprzęty i pomieszczenia typu garderoba, poddasze, pomieszczenie na sprzęt.

Sprzęty na różne okazje, kilkanaście plecaków, dwa namioty, kuchenka turystyczna, sakwy, wodoodporne worki wszelkiej wielkości, worki kompresyjne, raki, mikroraki. Zależy jaką aktywność wykonujemy, czy sprzęt nosimy na plecach czy wozimy w przyczepce. Inny sprzęt na kilkudniową wędrówkę po górach, inny na jednodniowy wypad, spływ kajakiem czy jazda na rowerze przez Alpy. Ach, kocham to! Jedni kolekcjonują znaczki, ja sprzęt sportowy i turystyczny :). Fajnie, że czasami mogę z niego korzystać.

Biskupia Kopa ma 890 m n.p.m., ale sprzęt przydał się również podczas wchodzenia na tę górę.

Biskupia Kopa z rodziną

Trasa była oblodzona, przydały się zatem mikrospikes. Są idealne na lód i mieszaną pokrywę (ziemia–śnieg–lód). Sprawdzają się tam, gdzie raki są za długie. Kris (4,5 lat) całą drogę biegał po śniegu, wywracał się na lodzie i rzucał patyki Maxowi. Czułam, że nie dojdzie o własnych nogach na górę. W końcu zdecydowanie bardziej się wysilał niż my. Podczas wchodzenia na szczyt zrobiliśmy tylko jedną przerwę na soczek, kiełbaski i batonika (słodycze to czasami taka karta przetargowa).

W schronisku Kris niespecjalnie był zainteresowany jedzeniem, naleśniki wydały się za słodkie. Chłopaki przecież nie jedzą naleśników z serem i czekoladą :). My zjedliśmy kiełbaski (bez dodatków), jaja na twardo i suszone owoce. Kris szedł na szczyt (pod schronisko) chyba siłą woli, nadzieją na słodycze, których nie było. Max też miał problem z człapaniem po tych wszystkich patyczkach.

Trasa powrotna

Dość długo zeszło nam podchodzenie, dlatego postanowiliśmy zejść trudniejszą trasą – czerwoną.

Zwykle zjeżdżamy nią rowerem. Ciekawa, miejscami techniczna trasa. Nawet zaliczyłam na niej kiedyś wypadek, ześlizgnęła mi się ręka z kierownicy. Nie ma co opisywać szczegółów, bo są niesmaczne.

Krisowi spodobała się stromizna i to, że fajnie się zbiega. No to nas młody przegonił. Zdyszani zbiegliśmy na sam dół góry. Kris biegł cała trasę i było to tempo, za którym ledwo nadążaliśmy. Taki walentynkowy trening. Do tego młody nas poganiał – „Rodzice trzeba zrobić trening!”.

Po dotarciu do samochodu usłyszeliśmy pytanie: „To co, jedziemy na plac zabaw?”. Sama Biskupia Kopa to było dla niego za mało. Pojechaliśmy, Kris szalał. Skąd on ma tyle energii? Tym bardziej, że nie je za dużo :).

PS Max (pies) na drugi dzień miał zakwasy i nie bardzo chciał pójść na spacer :).

Fotogaleria – Biskupia Kopa

Iwona Wierzbicka 2015 (3 of 35)
Iwona Wierzbicka - 2015 (6 of 35)
Iwona Wierzbicka - 2015 (8 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (9 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (12 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (15 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (16 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (28 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (32 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (33 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (34 of 35)

Inna nasze rodzinne przygody:

Prawa autorskie – zapoznaj się!

Autor



Iwona Wierzbicka

Biskupia Kopa z dzieckiem, czyli nasz sposób na wspólne spędzenie walentynek.

Sportowa rodzinka

Walentynki – romantyzm w górach, zamiast przy świecach… Tacy jesteśmy czasami dziwni. Zamiast szpilek – sportowe buty, zamiast sukienki – dres. Lubimy sport, umęczenie, pot, trud, czasami błoto. Nasze mieszkanie to totalny minimalizm… Najprzydatniejsze sprzęty i pomieszczenia typu garderoba, poddasze, pomieszczenie na sprzęt.

Sprzęty na różne okazje, kilkanaście plecaków, dwa namioty, kuchenka turystyczna, sakwy, wodoodporne worki wszelkiej wielkości, worki kompresyjne, raki, mikroraki. Zależy jaką aktywność wykonujemy, czy sprzęt nosimy na plecach czy wozimy w przyczepce. Inny sprzęt na kilkudniową wędrówkę po górach, inny na jednodniowy wypad, spływ kajakiem czy jazda na rowerze przez Alpy. Ach, kocham to! Jedni kolekcjonują znaczki, ja sprzęt sportowy i turystyczny :). Fajnie, że czasami mogę z niego korzystać.

Biskupia Kopa ma 890 m n.p.m., ale sprzęt przydał się również podczas wchodzenia na tę górę.

Biskupia Kopa z rodziną

Trasa była oblodzona, przydały się zatem mikrospikes. Są idealne na lód i mieszaną pokrywę (ziemia–śnieg–lód). Sprawdzają się tam, gdzie raki są za długie. Kris (4,5 lat) całą drogę biegał po śniegu, wywracał się na lodzie i rzucał patyki Maxowi. Czułam, że nie dojdzie o własnych nogach na górę. W końcu zdecydowanie bardziej się wysilał niż my. Podczas wchodzenia na szczyt zrobiliśmy tylko jedną przerwę na soczek, kiełbaski i batonika (słodycze to czasami taka karta przetargowa).

W schronisku Kris niespecjalnie był zainteresowany jedzeniem, naleśniki wydały się za słodkie. Chłopaki przecież nie jedzą naleśników z serem i czekoladą :). My zjedliśmy kiełbaski (bez dodatków), jaja na twardo i suszone owoce. Kris szedł na szczyt (pod schronisko) chyba siłą woli, nadzieją na słodycze, których nie było. Max też miał problem z człapaniem po tych wszystkich patyczkach.

Trasa powrotna

Dość długo zeszło nam podchodzenie, dlatego postanowiliśmy zejść trudniejszą trasą – czerwoną.

Zwykle zjeżdżamy nią rowerem. Ciekawa, miejscami techniczna trasa. Nawet zaliczyłam na niej kiedyś wypadek, ześlizgnęła mi się ręka z kierownicy. Nie ma co opisywać szczegółów, bo są niesmaczne.

Krisowi spodobała się stromizna i to, że fajnie się zbiega. No to nas młody przegonił. Zdyszani zbiegliśmy na sam dół góry. Kris biegł cała trasę i było to tempo, za którym ledwo nadążaliśmy. Taki walentynkowy trening. Do tego młody nas poganiał – „Rodzice trzeba zrobić trening!”.

Po dotarciu do samochodu usłyszeliśmy pytanie: „To co, jedziemy na plac zabaw?”. Sama Biskupia Kopa to było dla niego za mało. Pojechaliśmy, Kris szalał. Skąd on ma tyle energii? Tym bardziej, że nie je za dużo :).

PS Max (pies) na drugi dzień miał zakwasy i nie bardzo chciał pójść na spacer :).

Fotogaleria – Biskupia Kopa

Iwona Wierzbicka 2015 (3 of 35)
Iwona Wierzbicka - 2015 (6 of 35)
Iwona Wierzbicka - 2015 (8 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (9 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (12 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (15 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (16 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (28 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (32 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (33 of 35)
Iwona Wierzbicka - kopa 2015 (34 of 35)

Inna nasze rodzinne przygody:

Prawa autorskie – zapoznaj się!

Autor

Iwona Wierzbicka
14 lutego 2015

Tagi

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

Podobne tematy

Moja przygoda z bieganiem i powrót do aktywności – początki

Bardzo nie lubiłam biegać!! Wciąż nie wiem czy to lubię, ale chyba powoli uzależnia. Moje postanowienia noworoczne były takie: podnieść pośladki więcej się ruszać, pójść częściej na rower więcej pić wody częściej dosiadać mojego motocykla…

WIĘCEJ >
jak poprawić pracę jelit

Jak poprawić pracę jelit?

Iwona Wierzbicka dla Magazyn Strefa Trenera o różnych dolegliwościach jelitowych oraz najczęstszych przyczynach, które je wywołują. Od złych nawyków żywieniowych po najbardziej ukryte nietolerancje pokarmowe.

WIĘCEJ >

Survival – Realna Kuchnia – oczami Ajwen

Następnie przystąpiliśmy do rozbioru tuszy. Po wyciągnięciu żołądka i jelit można było obejrzeć wszystkie narządy. Każdy dało się łatwo rozpoznać. Oddzieliliśmy tkankę tłuszczową - łój barani jest cennym źródłem energii i można go wykorzystać do

WIĘCEJ >

Mój detoks od kawy i zmiana styl życia

Myśli kompulsywno-impulsywne na temat kawy. Każda moja komórka krzyczała KAWA!!! Generalnie byłam dzisiaj nie miła. Nawet wieczorem wciąż myślałam o tym by się złamać.

WIĘCEJ >