logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Mój detoks od kawy i zmiana styl życia

Mój detoks od kawy i zmiana styl życia

Coffee cup and saucer on a wooden table. Dark background.

BuddhaŻadnego fejsbuka

Detoks od facebooka, który miał być tylko sprawdzianem moich możliwości samodyscypliny przerodził się w coś więcej, coś co zapoczątkowało zmiany w moim życiu. 4 dniowy detoks od facebooka pokazał mi ile można zaoszczędzić czasu i „nerwów”. Mamy ogromną tendencję do porównywania się z innymi, ulegamy złudzeniu, że inni mają lepiej niż my, zrobili więcej niż my, mają mniej problemów i wszystko idzie im lekko. Przez to umniejszamy swoje zasługi i działania dołując się, że wciąż za mało robimy, za mało osiągnęliśmy, nie ma nas tu czy tam.

Niestety sama często ulegam temu złudzeniu, pomimo tego że wiele osób które mnie zna widzi jak dużo pracuję ja wciąż uważam, że za mało. Wszyscy płacimy za to wysoką cenę, jaką jest syndrom permamentnego zmęczenia, wypalenie zawodowe, niemoc, niechęć, depresja, pracoholizm (przeczytaj mój wpis o harmonii), ale również co jest często konsekwencją dysbioza jelitowa, niedoczynność nadnerczy , niedoczynność tarczycy i choroby autoimmunologiczne. Praca ponad siły powoduje, że płacimy wysoką cenę, lata nam mijają, a życie wraz z nimi. Pewnego dnia orientujemy się, że niewiele pamiętamy z ostatnich kilku lub kilkunastu lat, dzieci w tym czasie urosły, znajomi mają swoje sprawy bo nie mieliśmy dla nich czasu. Facebook niestety daje nam złudne poczucie, że wokół nas są znajomi i przyjaciele. Czy można cofnąć czas? Nie. Czy można przywrócić zdrowie? Nie zawsze.

Mądre przysłowie buddyjskie mówi, że najpierw ludzie tracą zdrowie by zarabiać pieniądze, a później muszą je wydać by zdrowie odzyskać, ale nie zawsze jest to możliwe.

Kiedy tak ciężko pracujemy, czujemy zmęczenie, ale przecież wiemy wiele na temat „wspomagaczy”, które mogą nam dać powera. Kiedy prowadzę szkolenia dietetyczne widzę, że największym powodzeniem cieszą się tematy typu suplementacja. Chcemy szybko i na skróty, nie dbając o fundamenty jakimi jest po prostu styl życia. Nasz organizm sam się domaga odpoczynku, wysyła wiele sygnałów, a wszystkie są bagatelizowane. Kawa, herbata, napoje energetyczne, tauryna i inne suplementy zwiększające produkcję neuroprzekaźników.

Kiedy jesteśmy zmęczeni zamiast odpocząć, choć na 5min zamknąć oczy i uciąć sobie tzw. szybką drzemkę to pijemy kolejną kawę lub bezmyślnie przeglądamy facebooka sądząc, że nas „odmóżdża” i relaksuje. Tymczasem zarówno FB, jak i śmieszne filmiki na YT, jak i oglądanie telewizji aktywizują nasz mózg „przegrzewając mu obwody”, tym sposobem nie dajemy sobie wytchnąć. Pomyśl sobie ile można by było zrobić dużo bardziej wartościowych rzeczy gdyby nie media społecznościowe i telewizja?

Jak wygląda mój detoks od FB?

Wylogować się całkowicie niestety nie mogę ponieważ jestem osobą publiczną, natomiast nie ma zupełnie potrzeby by scrollować walla, przeglądać co u innych i zaglądać na FB co 5min i śledzić czy ktoś mi dał like i ile jest ich łącznie. Moja obecność to szybka publikacja i ucieczka. Odinstalowałam sobie FB z pulpitu i wyłączyłam wszystkie powiadomienia, w ten sposób cieszę się ciszą i oszczędzam czas. Przeczytaj jeszcze o 4 dniowym detoksie.

Bez kawy

Skąd ten pomysł? Tak jak już wspomniałam kawa to „pobudzacz” i przez wiele osób jest niewłaściwie wykorzystywana. Wiele osób mówi „na mnie kawa nie działa”, ale kawa działa na nadnercza i na układ nerwowy, niestety również negatywnie w chorobach autoimmunologicznych. Dla niektórych osób to działanie może być zbawienne (może poprawiać funkcje mózgu), ale dla większości niestety szkodliwe. Kto dzisiaj nie pracuje ponad stan? Pond swe możliwości? Jak często mówimy „wtrzymam jeszcze trzy lata” a później kolejne i kolejne i ostatecznie jesteśmy nieszczerzy wobec nas samych. Oczekujemy od siebie zbyt wiele, chcemy pracować 12-15h dziennie, a jednocześnie chcemy być wypoczęci. Tego się nie da pogodzić, a w pewnym momencie nie wystarczy nawet dobry makijaż i fryzjer. Zauważyłam, że kawa przestała mi służyć:

  • Miałam po niej nasilony katar, który przypisywałam innym produktom.
  • Zaczęłam mieć niskie ciśnienie, a zawsze było w normie.
  • Zaczął mnie boleć nerw błędny co promieniowało do barku.
  • Po wypiciu kawy czułam się jeszcze bardziej senna lub po prostu zmęczona.
  • Zaczęło mnie odrzucać od kawy, pomimo że ją lubię.
  • Pogorszyły mi się parametry pracy nadnerczy i tarczycy.

Spaczenie zawodowe, najpierw było wyparcie, później samodiagnoza. Aha i co ważne… testy nietolerancji pokarmowej nie wykazały nietolerancji na kawę. Obserwacja jest również bardzo ważna.

Pamiętnik kawoholika

1 dzień (31.05.2016)

Pełen optymizmu. Pół dnia miałam cudowny nastrój, pomyślałam sobie dam radę bez kawy, nie jest źle. Problem pojawił się koło godziny 12:00 kiedy jadąc do pracy nagle poczułam jakby mi ktoś prąd odciął. W pracy zaczęła mnie boleć głowa, później miałam spotkanie służbowe i obiad, do póki ja mówiłam w miarę się trzymałam, natomiast kiedy mówiła druga strona myślałam, że zasnę i bynajmniej nie dlatego że rozmowa była nudna. Po obiedzie miałam ochotę się po prostu położyć spać. Po 16:00 kiedy odebrałam dziecko z przedszkola, wzięłam tabletkę przeciwbólową i położyłam się spać na 30min. Drzemka zrobiła mi cudownie. Może nie byłam totalnie fit, ale w dużo lepszej formie. Koło 22:00 poszłam spać, niestety miałam lekki problem z zaśnięciem. Obudziłam się w nocy, mam tak lekki sen że budzi mnie ćwierkanie ptaków, które koło 3:00-4:00 robią sobie koncert filharmoniczny.

2 dzień (1.06.2016)

Pobudka o własnych siłach o 7:00 rano nie jest problemem. To uczucie o poranku „detoks od FB” dalej go kontynuuję, co oznacza, że rano nie przeglądam telefonu, a ponadto niemożliwość napicia się kawy czyni mi poczucie „już mi nic nie wolno”. W miarę upływu dnia było coraz gorzej, pojawił się ból głowy i konieczność zażycia dwóch tabletek, palpitacje serca, który były aż bolesne, płytki oddech, chęć spania i nic nie robienia, ciężkość w nogach, która odebrała mi chęć na spacer. W nocy kolejny raz obudził mnie ból głowy.

3 dzień (2.06.2016)

Pobudka o własnych siłach, na szczęście moje nadnercza nie są aż w tak złym stanie by cierpieć o poranku na tzw. syndrom zmartwychwstania. Kładąc się spać koło 22:00 bez problemu wstaję o 6:00 rano. Dzisiejszy dzień upłynął pod hasłem „k… dajcie mi kawę”. Myśli kompulsywno-impulsywne na temat kawy. Każda moja komórka krzyczała KAWA!!! Generalnie byłam dzisiaj nie miła. Nawet wieczorem wciąż myślałam o tym by się złamać.

4 dzień (3.06.2016)

Dzisiaj było zdecydowanie lepiej, choć dziwnie się czuję kiedy na wszelkie propozycje typu kawa, herbata mówię nie dziękuję, wody się napiję. Dzisiaj nie miałam typowego „zjazdu” około godziny 15:00-17:00 co jest wielkim sukcesem. Po trzech dniach nie picia kawy nie mam kataru, nie boli mnie bark, mam wyższe ciśnienie (jeszcze nie idealne) i już moje myśli nie są tak namolne. Wciąż pozostała siła nawyku, która w pewnych sytuacjach podpowiada „rytuał kawy”.

Kolejne dni

Wiele osób wokół pije kawę, przestało mnie to ruszać, nawet zapach kawy nie jest tak atrakcyjny jak był kiedyś. Pojawiają się częściej bóle głowy, częściej też ucinam sobie króciutkie drzemki, czuję spadki energetyczne, ale nie chcę ich maskować kawą. Postanowiłam zawalczyć o swój organizm w inny sposób.

Co się jeszcze zmieniło?

  • Już od dłuższego czasu nie słucham żadnych wiadomości, ani w radio ani w TV, po prostu zawsze mam ze sobą jakąś muzykę na mp3. Może i jestem ignorantem, ale nic do życia mi nie wniesie oglądanie kłótni w sejmie, trzęsienia ziemi w innych zakątkach ziemi czy kto kogo zabił.
  • FB i media społecznościowe – zminimalizowane do umieszczenia posta. Zyskałam spokój bo nie wiem co u innych, zatem cieszę się własnymi osiągnięciami i tym co mnie na co dzień spotyka.
  • Kładę się spać w okolicy 22:00, to najlepsza pora by się właściwie zregenerować. Rzadko się zdarza, że później ale wtedy nie później niż 23:30
  • Wstaję bez budzika o 6:00 rano i cieszę się wschodem słońca i dłuższym dniem. Miłym uczuciem jest to, że mogę obserwować moje śpiące dziecko (mamy wiedzą jaki to rozkoszny widok), do tej pory to moje dziecko budziło mnie.
  • Pierwsze co wypijam to woda.
  • Przestałam pić kawę, herbatę, napoje i alkohol nawet w małych dawkach (nie zarzekam się, że na jakiejś imprezie nie wypiję alkoholu, ale nie piję tzw. drinka czy wina bez powodu czyli dla relaksu).
  • Staram się godzić z rzeczami, na które nie mam wpływu, co powoduje wewnętrzny spokój i brak irytacji z powodu korków, tego że inni są dla mnie nie mili, czy że jest brzydka pogoda).
  • Przestałam oglądać telewizję. Ta zmiana nastąpiła pod wpływem przeczytania książki Kamili Rowińskiej „Kobieta Niezależna”. Zaczytuję fragment, który mnie natchnął:

„Od wielu lat nie posiadam telewizora i nawet za dopłatą nie zgodziłabym się na postawienie mi takiego pudła w domu. Odciąga uwagę od spraw istotnych i niesamowicie pożera czas! W moim życiu ani nie scala rodziny, ani nie buduje więzi, ani nie ma działania prozdrowotnego, nie pozwala zarabiać więcej pieniędzy, a i też nie jest źródłem informacji i edukacji, których poszukuję.”

Po co to robię?

Chcę znaleźć więcej czasu na rzeczy ważne, nie chcę by mnie rzeczy nie ważnie rozpraszały. Dzięki temu w krótszym czasie będę mogła wykonać czynności związane z pracą którą kocham. Zyskam czas na odpoczynek, relaks i czas dla rodziny. To jest prawdziwa harmonia. A co z kawą? To potrzeba przywrócenia równowagi w zdrowiu i naprawienia zniszczeń po pracoholizmie. Będę jeszcze o tym więcej pisać.

Uwaga – ważne informacje, przeczytaj zanim zastosujesz lub skopiujesz.

Iwona Wierzbicka

Autor



Iwona Wierzbicka

Podobne tematy

Paleo jadłospis 30-09-2014

Dzisiejszy dzień żywieniowo upłynął słabo. Rano – odczucie, ze choroba się zbliża przykuło mnie do ciepłego łóżka, później już był pośpiech. Boczniaki z jajem, sałatka, kabanosy.

WIĘCEJ >

Podsumowanie 2014 – ajwen nie patrzy wstecz

Czy warto żyć wspomnieniami? Mój blog to taka wspominajka, mój pamiętnik, wrzucam zdjęcia w sieć, wrzucam teksty. Raz wrzucisz, nigdy nie przepadnie, będzie żyło własnym życiem.

WIĘCEJ >
Balaton 2014 – relacja z wyprawy rowerowej

Dziennik Ajwen: Balaton 2014 – relacja z wyprawy rowerowej

Balaton 2014 – moja relacja z wyprawy rowerowej z sakwami, namiotem i czterolatkiem. Aktywność od małego Gdy Krzyś miał roczek, (…)

WIĘCEJ >

Paleo jadłospis 22-09-2014

Piękny dzień, ale to pewnie kwestia nastawienia. Kładłam się z myślą „jutro będzie piękny dzień” i obudziłam się z myślą (…)

WIĘCEJ >

Komentarzy: 4

  1. bob 14 czerwca 2016 o 08:27

    A co Pani sądzi o Yerba Mate?

    • Kuba 3 kwietnia 2017 o 18:46

      Moim zdaniem puenta z tego artykułu jest taka, żeby odrzucić wszystkie wspomagacze ( czy to kawa, yerba, czy cokolwiek innego) i skupić się na podstawach(eliminacja tv, social media, nieprzejmowanie się innymi ludźmi czy ogólnie zdrowie mentalne) i to one dadzą nam ogromną siłę której poszukujemy w stymulantach 🙂 ze swoich doświadczeń mogę potwierdzić taką strategię jako skuteczną.

  2. Ulepka 14 czerwca 2016 o 13:35

    Powinno być: spaczenie zawodowe, a nie „spatrzenie zawodowe”…
    Pozdrawiam.

  3. Karol 19 czerwca 2016 o 20:26

    Co z Kawą w książce dr.Katarzyny Świątkowskiej???…tam jest naprawde dużo plusów

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl