logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Paleo jadłospis 29-10-2014 dziwny dzień

Paleo jadłospis 29-10-2014 dziwny dzień

iwona-wierzbicka-512x512.jpg

Dlaczego dziwny? nawet sama tego nie wiem… Zaczęło się tym, że waga (analizator składu ciała) dziwnie zaczęła zaniżać kilogramy, przez co moi pacjenci schudli bardziej niż wskazywałyby na to obwody, a ja zamiast ważyć 54kg, ważyłam lekko ponad 50kg. Nawet pomyślałam sobie, że od tego siedzenia i nic nie robienia zaniknęły mi mięśnie… Później zachodziłam w głowę o co chodzi, aż mi się przypomniało, że kiedy ją włączyłam to leżała na niej skrzynka z ulotkami i to starowało wagę. W sumie niezły sposób by dać komuś motywator i pierwsze gratisowe kilogramy na zachętę hihi. Może rozważę kiedyś takie oszustwo w przypadku osób, które szybko tracą werwę kiedy kilogramy nie lecą na łeb na szyję.

Później „zalało” mnie wiadomościami mailowymi, gg mrygał, do tego sms-y, telefony… kiedy tak wszystko na raz klika, mruczy, albo brzęczy – pojawia się niepokój „coś się dzieje”. Niestety pomimo i tak już wielu „pomocy” nie mogę wszystkiego wyłączyć. Pacjenci odwołują i rezerwują konsultacje na znanymlekarzu, na okoliczność czego otrzymuję wiadomości, inni piszą że się nie pojawią, do tego asystentka na gg przekazuje najważniejsze zmiany grafikowe. Muszę to ogarniać na bieżąco, by móc właściwie umawiać pacjentów, którzy właśnie są w gabinecie. Problem w tym, że terminów konsultacji brak, zatem jak coś się zwalnia – trzeba reagować natychmiast 🙂

Do tego stale trwają prace na ajwendieta, które wymagają czasami reagowania i mojego zerknięcia na maila, no i sprawa odbioru samochodu, leasingu, wszystko jakoś tak się ostatnio szybko zadziało.

Dzisiaj był jeden z tych dni, w którym ktoś miał mnie w nosie, delikatnie mówiąc. Potwierdzona konsultacja, nieobecność, brak informacji o niemożliwości przyjścia, nie odbieranie telefonów. Takie czasy chyba nie fajne, że człowiek człowieka nie szanuje. Przykre to, ale pomimo moich apeli, próśb i wciąż wiary w człowieka – tak się dzieje.  Doszło do tego, że zaczęłam zabierać pracę do pracy, odpisuję na maile, załatwiam papierologię, coś czytam, coś piszę na blogu. Dzięki temu zamiast się denerwować i dłubiąc w nosie oczekiwać to działam na innej płaszczyźnie.

Nie możesz zmienić otoczenia – zmień swoje nastawienie do niego!!

Tym sposobem zyskałam nieco wolnego czasu, zaczęło bywać tak, że zastanawiam się co by tu zrobić bo właściwie nie muszę nic na już, są zaległości, ale takie co mogą poczekać. Oczywiście to nie są jakieś wielkie godziny wolnego czasu, ale to takie uczucie kiedy się schudnie ledwo kilogram czy dwa i czuć mniejszy ucisk w spodniach.



Tradycyjnie w południe udało mi się wyskoczyć na jedzenie i jak to ostatnio bywa do Baru7Rano. Przerwa w pracy stała się swojego rodzaju – rytuałem. Idę szybkim tempem do miasta. Mam około 15-20min drogi. Zawsze kogoś po drodze spotkam, zawsze zamienię kilka słów na inne tematy niż dietetyczne. Wchodzę do Baru, jedzonko czeka, takie jakie lubię, nie udziwnione i to jest właśnie piękne.

Moje dwa ulubione zestawy:

  • Poniedziałek: dorsz z pieca (duży), warzywa i 0.4l soku z marchwi.
  • Środa: podwójna porcja tatara, 2 żółtka, ogórek, cebula, grzybki, sól, pieprz i oczywiście 0,4l soku z marchwi.

Te wyjścia z pracy, spacer, ludzie, rozmowy, dobre jedzenie – dają mi powera i są taką moją „słodką” chwilą w ciągu dnia!

Dzisiaj takich osób, które nie przyszły było więcej, zatem wypełniłam formalności do leasingu, przy okazji uśmiałam się z „małżonki”. Z deklaracji wekslowej wynika, że to facet jest tym co zwykle bierze leasing, a kobieta dodatkiem do faceta i od poręczania. U nas – to ja jestem lokomotywą i tym co odważnie działa. A w sumie z drugiej strony, gdybym miała partnerkę (żonę), a nie męża? W tych czasach – to lekka dyskryminacja taki tekst na deklaracji wekslowej. Nawet w przedszkolach zmieniono formularze i zamiast „rodzice”, albo „matka”, „ojciec” są słowa „opiekunowie”, „opiekun”. Trochę mi ręka drżała, gdy robiłam przelew, bo zakup auta traktuję jako jakiegoś rodzaju fanaberię i zachciankę i czuję taki lekki wyrzut sumienia. Ale właściwie dlaczego? Dlaczego czujemy wyrzuty sumienia, że zarabiamy i coś sobie za to kupujemy? Podejrzewam, że niektórzy uważają że się na nich dorobiłam, to takie polskie. Z nieba mi nic nie spadło…

Przykrości:

Zdrowie innych leży mi bardzo na sercu, choć jestem dietetykiem – to staram się nie wcinać z moimi radami tam gdzie nie są mile widziane, staram się właściwie nie wynosić pracy poza pracę. Często, pomimo że nic nie powiedziałam słyszę: „tak, ty to zaraz na pewno skrytykujesz”, „co pewnie nie pochwalasz tego co jemy”, „wiem, że to nie jest dietetyczne ale…” jest tego masa. Przykro mi kiedy widzę dziecko z pączkiem, albo w barze fast food z frytkami, colą i hamburgerem, kiedy dziecko pije pseudosoczek z barwnikami i aromatami, kiedy młodzi ludzie niosą pod pachą czipsy i kolorowy napój, kiedy ktoś pomimo tuszy wcina francuskie ciastka z tłuszczami trans i zapija słodkim napojem na bazie wody mineralnej o podobnej nazwie. Czasami coś powiem, czasami mam coś takiego dziwnego, widzę tego kogoś za kilka lat cierpiącego po operacji resekcji ważnych narządów życiowych, z workiem na kał, albo ostrzykującego się insuliną, rozdrabniającego pokarm i zażywającego garść leków, albo widzę kogoś bez włosów, podłączonego do kroplówki z trucizną, która ma go uleczyć, a on nie potrafi podjąć decyzji czy leczyć się naturalnie czy tradycyjnie. Lekarzy, którzy go straszą, że jak nie weźmie chemii to umrze, ale wiem że jak ją weźmie – to szanse że umrze są równie wysokie albo o procent mniejsze, za to umrze w ogromnych cierpieniach. Widzę rodzinę cierpiącą razem z tą osobą, widzę proces, cierpienie, czuję te emocje, ten żal, smutek. Dla mnie to jest straszne i wiem, że ten ktoś może zmienić swoją przyszłość, a nie robi tego bo myśli, że jest królem swojego życia… Jakże często słyszę: „złego licho nie bierze”, „jem od dawna i wciąż żyję”, „badałem się – cukry mam w normie”. Jakby to był jedyny wyznacznik zdrowia. Palenie zabija… ale jedzenie też, powoli i boleśnie… Rak, choroby autoimmunologiczne, problemy psychiczne nie biorą się z nieba i nie spadają na kogoś bo ktoś ma pecha!

Fotostory:

Typowe śniadanie Ajwena – jaja!! czasami z boczkiem, czasami z warzywami, grzybami lub kiełkami.

jaja

Ajwenowy obiad – kawał mięcha z grilla, warzywa. Tym razem kapusta kiszona.

obiad

Poniedziałek – Bar7Rano: dorsz z pieca (duży), warzywa i 0.4l soku z marchwi.

obiad 2

Środa – Bar7Rano: podwójna porcja tatara, 2 żółtka, ogórek, cebula, grzybki, sól, pieprz i oczywiście 0,4l soku z marchwi.

tatar

tatar 3

sok marchwiowy

tatar 2

To tatar w innej restauracji (droższy, mniej i z wegetą). Może tak powinno być, ale ja lubię bez dodatków, a do tego dużo, bo tatar dla mnie to nie przekąska lecz danie główne.

tatar 5

Deklaracja wekslowa i „małżonka”

1549201_956760264338354_8385197497445801410_n

A takie rzeczy bawią mnie na co dzień 🙂 pewnie znacie to z autopsji… 

za darmo

Uwaga – ważne informacje, przeczytaj zanim zastosujesz lub skopiujesz.



Zapraszam na konsultację do gabinetu lub on-line. Więcej dowiesz się na stronie www.ajwen.pl

ajwen iwona wierzbicka logo
Iwona Wierzbicka – dietetyk kliniczny i trener personalny.


Autor



Iwona Wierzbicka

Podobne tematy

Paleo jadłospis 20-11-2014 w domu

Jadłospis poszpitalny, zupa z brokuła i brukselki, walka z katarem i zmasakrowanym nosem, 14g witaminy C, sok z Asai, sok z suszonych śliwek, tak sobie radzi Ajwen z przeziębieniem po operacji nosa

WIĘCEJ >

Paleo jadłospis 31-08-2014 koniec wakacji

W sobotę był Festiwal Smaków w Opolu i mnóstwo cudownych wyrobów, nalewki, kiełbasy, sery…. Nakupiliśmy!! Nos nam tak kazał i oczy :)) W niedzielę udało się pokręcić na rowerze, niestety zaraz jak na niego wsiadłam...

WIĘCEJ >

Paleo jadłospis 25-11-2014 kremy

Ostatni dzień z gipsem, problemy z koncentracją, ale i tak kilka ciekawych pomysłów, jaja z bananami i pieczarkami, wątróbka i kapucha, test octu jabłkowego, naturalne kosmetyki

WIĘCEJ >

Paleo jadłospis 4-09-2014 obiad w Tesco

Radość z pomidora malinowego – uwielbiam i świeżego koziego sera. Niestety na obiad czasu nie starczyło i skończyło się w Tesco na wagę. Nie wiem czy powinnam się chwalić… ryba w brokułach pewnie z domieszką...

WIĘCEJ >

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl