fbpx
logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Postanowienia noworoczne – koniec 2017 roku

Postanowienia noworoczne – koniec 2017 roku

postanowienia-noworoczne-iwona-wierzbicka-2017-54

Koniec roku to u wielu osób czas postanowień noworocznych, ale również i podsumowania roku. Zatem i ja coś dorzucę w tym temacie. Zawsze lubiłam coś podsumowywać i przeliczać, tak jak w 2014 roku.

Później chyba nie miałam weny bo nie znalazłam żadnych więcej podsumowań, no może jeszcze teksty na temat tego co nowego w 2015 roku  i na temat harmonii. Może to dlatego, że po prostu zaczęłam więcej publikować, albo dlatego że skończył się czas katorżniczej pracy i wielkich osiągów, a może dlatego że pomimo zmiany wiele się nie zmieniło – wciąż siedziałam przed komputerem.

Doceniać siebie

Kiedy czytam podsumowanie 2014 roku myślę sobie – wow! I Ty to Wierzbicka sama zrobiłaś?!? Nigdy się za nic nie doceniałam i nie sądziłam, że robię coś wielkiego, a nawet dużego. Po prostu ciężko pracowałam. Za ciężko, bo osiągnęłam szczyt, a zarazem dno.

Tam gdzie ludzie widzą szczyt, czyli sławę, pieniądze, rozpoznawalność pojawia się często czarna otchłań, brak czasu, stres, zmęczenie, brak rodziny, brak znajomych, a Ci co są to często z powodu konkretnego interesu.

Zmiana zaczyna się w głowie

Od 2015 roku miotam się w radościach i smutkach, czasami chyba jak karp w foliówce tuż przez Bożym Narodzeniem. Zmiana zaczyna się w głowie, ale sama się nie zrobi. Poza tym zmiana wymaga czasu, wymaga zmiany. Zmienia się wszystko. Problem z nową rzeczywistością mają wszyscy, którzy tej zmiany doświadczają, czyli autor i otoczenie.

To tak jak u alkoholików, którzy przechodzą terapię, okazuje się, że nie samo picie było problemem, bo kiedy przestali pić i zaczęli terapię pojawiły się lęki, złość, nieumiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych. A ja? Ja byłam pracoholikiem. Mówię o tym na jednym z filmów. Więc odstawienie pracy – to konieczność poradzenia sobie z natłokiem myśli, czasem wolnym i nauka życia od nowa.

Spotkałam Boga

W 2016 roku spotkałam Boga, przyszedł do mnie i wyciągnął mnie z bagna. Wszystko za sprawą smutnego wydarzenia, o którym opowiadam w jednym z filmów. Od tego czasu jest zdecydowanie lepiej, łatwiej, ale jakby więcej ciosów, zawodów na ludziach i smutnych doświadczeń.

Radzę sobie!! Zmiany idą w wolnym tempie, uczę się żyć od nowa jak osoba, po udarze chodzić. Kiedy zaczynał się 2017 rok wszyscy jak zwykle życzyli szczęścia, sukcesów zawodowych… hm? Dlaczego życzymy sobie sukcesów zawodowych? To jest to szczęście? To tak jak z tym kiedy przychodzą goście dają cukierki i życzą „na zdrowie”, zamiast przynieść coś faktycznie zdrowego.

Rok 2017 – taki sę

Rok 2017 był chyba jednym z trudniejszych jeśli chodzi o tematy zawodowe i kontakty międzyludzkie. Nie będę wchodzić w szczegóły bo jeszcze by się ktoś ucieszył ???? Ale… wylogowałam się z FB, nie śledzę co u innych, nie wiem co u konkurencji, nie słucham wiadomości, zbliżyłam się do Boga jeszcze bardziej i jest mi dużo łatwiej znosić problemy.

Przy końcówce roku kiedy problemów było już apogeum i kiedy prosiłam górę o litość pojawili się fantastyczni ludzie, ciche anioły, słowa wsparcia, cudowne czyny, pojawiły się rekolekcje Szustaka, Biblia audio, wykłady SWPS, audiobook Jak żyć i przestać się martwić, muzyka relaksacyjna 432 Hz, pojawił się spokój. Pojawiły się również postanowienia noworoczne, a w sumie nigdy ich nie miałam.

Skoro ponad 41 lat pracuję ciężko i co rok jest ciężko, to może warto odpuścić? Zasada 8-8-8, więcej aktywności fizycznej, a przede wszystkim pośladki w górę, do tego więcej wody – co najmniej 1,5 litra, motocykl – żeby już nie dłubał w nosie, rower – żeby nie było mu przykro w piwnicy.

Moja aktywność fizyczna

Postanowiłam, że nie będę czekać na jutro czy magiczny 1.01.2018 lub magię nr 2 czyli poniedziałek (któryś tam). Jak powiedział Jan Paweł II „Przyszłość zaczyna się DZISIAJ, a nie jutro”!!! Tak oto od kilku dni jest intensywnie jeśli chodzi o zmiany:

  • Spacery
  • Rower (pomimo zimy)
  • Poranna gimnastyka (wypady, przysiady, brzuszki, tylko 15-20min bo na więcej nie mam czasu, ale to zawsze coś)
  • Spacer/bieganie boso po trawie (uziemianie, terapia zimnem)
  • Picie, póki co są to zioła oczyszczające organizm, ale zamienię za jakiś czas na wodę
  • Od jakiegoś czasu korzystam już z muzyki 432 Hz i powtarzam sobie „Jezu ty się tym zajmij” – także nie jest to postanowienie noworoczne, bo chyba grudzień był mocno ZEN

Kochani, jeśli chcecie mi coś życzyć to żebym miała spokojny umysł, żebym się nie martwiła, żebym stale pamiętała, że Bóg stoi obok, żebym powierzała moje problemy Bogu, żebym nie bała się odezwać do znajomych, przyjaciół i obcych kiedy potrzebuję pomocy (każdy czasami jej potrzebuje, a boi się prosić). Złe myśli blokują nasze działanie i robią nam piekło na ziemi! O tym również pamiętajcie i ja Wam również życzę tego samego co chcę żebyście i mi życzyli. No i trzymam kciuki za noworoczne postanowienia jeśli macie!! I zacznijcie je dzisiaj, bo dzisiaj zaczyna się przyszłość!!

A zdjęcia publikuję dla motywacji!! Od 3 lat chyba nic nie robię w kwestii aktywności fizycznej… dużo siedzę, czasami spaceruję.

Autor



Iwona Wierzbicka

Koniec roku to u wielu osób czas postanowień noworocznych, ale również i podsumowania roku. Zatem i ja coś dorzucę w tym temacie. Zawsze lubiłam coś podsumowywać i przeliczać, tak jak w 2014 roku.

Później chyba nie miałam weny bo nie znalazłam żadnych więcej podsumowań, no może jeszcze teksty na temat tego co nowego w 2015 roku  i na temat harmonii. Może to dlatego, że po prostu zaczęłam więcej publikować, albo dlatego że skończył się czas katorżniczej pracy i wielkich osiągów, a może dlatego że pomimo zmiany wiele się nie zmieniło – wciąż siedziałam przed komputerem.

Doceniać siebie

Kiedy czytam podsumowanie 2014 roku myślę sobie – wow! I Ty to Wierzbicka sama zrobiłaś?!? Nigdy się za nic nie doceniałam i nie sądziłam, że robię coś wielkiego, a nawet dużego. Po prostu ciężko pracowałam. Za ciężko, bo osiągnęłam szczyt, a zarazem dno.

Tam gdzie ludzie widzą szczyt, czyli sławę, pieniądze, rozpoznawalność pojawia się często czarna otchłań, brak czasu, stres, zmęczenie, brak rodziny, brak znajomych, a Ci co są to często z powodu konkretnego interesu.

Zmiana zaczyna się w głowie

Od 2015 roku miotam się w radościach i smutkach, czasami chyba jak karp w foliówce tuż przez Bożym Narodzeniem. Zmiana zaczyna się w głowie, ale sama się nie zrobi. Poza tym zmiana wymaga czasu, wymaga zmiany. Zmienia się wszystko. Problem z nową rzeczywistością mają wszyscy, którzy tej zmiany doświadczają, czyli autor i otoczenie.

To tak jak u alkoholików, którzy przechodzą terapię, okazuje się, że nie samo picie było problemem, bo kiedy przestali pić i zaczęli terapię pojawiły się lęki, złość, nieumiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych. A ja? Ja byłam pracoholikiem. Mówię o tym na jednym z filmów. Więc odstawienie pracy – to konieczność poradzenia sobie z natłokiem myśli, czasem wolnym i nauka życia od nowa.

Spotkałam Boga

W 2016 roku spotkałam Boga, przyszedł do mnie i wyciągnął mnie z bagna. Wszystko za sprawą smutnego wydarzenia, o którym opowiadam w jednym z filmów. Od tego czasu jest zdecydowanie lepiej, łatwiej, ale jakby więcej ciosów, zawodów na ludziach i smutnych doświadczeń.

Radzę sobie!! Zmiany idą w wolnym tempie, uczę się żyć od nowa jak osoba, po udarze chodzić. Kiedy zaczynał się 2017 rok wszyscy jak zwykle życzyli szczęścia, sukcesów zawodowych… hm? Dlaczego życzymy sobie sukcesów zawodowych? To jest to szczęście? To tak jak z tym kiedy przychodzą goście dają cukierki i życzą „na zdrowie”, zamiast przynieść coś faktycznie zdrowego.

Rok 2017 – taki sę

Rok 2017 był chyba jednym z trudniejszych jeśli chodzi o tematy zawodowe i kontakty międzyludzkie. Nie będę wchodzić w szczegóły bo jeszcze by się ktoś ucieszył ???? Ale… wylogowałam się z FB, nie śledzę co u innych, nie wiem co u konkurencji, nie słucham wiadomości, zbliżyłam się do Boga jeszcze bardziej i jest mi dużo łatwiej znosić problemy.

Przy końcówce roku kiedy problemów było już apogeum i kiedy prosiłam górę o litość pojawili się fantastyczni ludzie, ciche anioły, słowa wsparcia, cudowne czyny, pojawiły się rekolekcje Szustaka, Biblia audio, wykłady SWPS, audiobook Jak żyć i przestać się martwić, muzyka relaksacyjna 432 Hz, pojawił się spokój. Pojawiły się również postanowienia noworoczne, a w sumie nigdy ich nie miałam.

Skoro ponad 41 lat pracuję ciężko i co rok jest ciężko, to może warto odpuścić? Zasada 8-8-8, więcej aktywności fizycznej, a przede wszystkim pośladki w górę, do tego więcej wody – co najmniej 1,5 litra, motocykl – żeby już nie dłubał w nosie, rower – żeby nie było mu przykro w piwnicy.

Moja aktywność fizyczna

Postanowiłam, że nie będę czekać na jutro czy magiczny 1.01.2018 lub magię nr 2 czyli poniedziałek (któryś tam). Jak powiedział Jan Paweł II „Przyszłość zaczyna się DZISIAJ, a nie jutro”!!! Tak oto od kilku dni jest intensywnie jeśli chodzi o zmiany:

  • Spacery
  • Rower (pomimo zimy)
  • Poranna gimnastyka (wypady, przysiady, brzuszki, tylko 15-20min bo na więcej nie mam czasu, ale to zawsze coś)
  • Spacer/bieganie boso po trawie (uziemianie, terapia zimnem)
  • Picie, póki co są to zioła oczyszczające organizm, ale zamienię za jakiś czas na wodę
  • Od jakiegoś czasu korzystam już z muzyki 432 Hz i powtarzam sobie „Jezu ty się tym zajmij” – także nie jest to postanowienie noworoczne, bo chyba grudzień był mocno ZEN

Kochani, jeśli chcecie mi coś życzyć to żebym miała spokojny umysł, żebym się nie martwiła, żebym stale pamiętała, że Bóg stoi obok, żebym powierzała moje problemy Bogu, żebym nie bała się odezwać do znajomych, przyjaciół i obcych kiedy potrzebuję pomocy (każdy czasami jej potrzebuje, a boi się prosić). Złe myśli blokują nasze działanie i robią nam piekło na ziemi! O tym również pamiętajcie i ja Wam również życzę tego samego co chcę żebyście i mi życzyli. No i trzymam kciuki za noworoczne postanowienia jeśli macie!! I zacznijcie je dzisiaj, bo dzisiaj zaczyna się przyszłość!!

A zdjęcia publikuję dla motywacji!! Od 3 lat chyba nic nie robię w kwestii aktywności fizycznej… dużo siedzę, czasami spaceruję.

Autor

Iwona Wierzbicka
30 grudnia 2017

Tagi

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

Podobne tematy

Bieganie w śniegu – tak, tak

Tak jak zapowiedziałam wczoraj w poście Martwienie się jest bez sensu poszłam biegać niezależnie od pogody. Fajne doświadczenie kiedy śnieg skrzypi Ci pod nogami. Nie fajne doświadczenie, kiedy stopy uślizgują się na śliskim podłożu. Przez…

WIĘCEJ >

Pamiętnik Ani – część 9 – Leczenie (5)

Czasami, jak myślę o tym czasie, o tych przeżyciach to wydają mi się takie nie moje. Może dlatego, że...

WIĘCEJ >

Marian – obżarstwo – cz.2

Uczciwie muszę przyznać, że panowałem perfekcyjnie nad obżarstwem porannym, ponieważ zawsze rano w ryzach trzymało mnie jeszcze obżarstwo wieczorne. W chwilach załamania lub po prostu słabości łamałem opracowane przez siebie zasady diety co wprowadzało mnie

WIĘCEJ >

Ziarna chia – skarbnica składników odżywczych czy zbędny wydatek?

Nasiona Chia Uznane są za bogactwo składników mineralnych i witaminowych, ale przede wszystkim bogate źródło kwasów omega 3 i z tego powodu są bardzo chętnie konsumowane. Przyrządza się z nich głównie puddingi, choć zapewne przepisów…

WIĘCEJ >