logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Taka Ajwen – taka byłam, taka jestem (niedoskonała)

Taka Ajwen – taka byłam, taka jestem (niedoskonała)

taka-ajwen-iwona-wierzbicka-2.jpg

taka ajwen - iwona wierzbicka

Niektórym wydaje się, że jestem osobą, której wiele rzeczy się udało, że wszystko spływa mi z nieba, lekko przychodzi mi stosowanie diety, niejedzenie słodyczy. Mam wrażenie, że niektórzy uważają, że ktoś ma po prostu szczęście w życiu, albo go nie ma.

Natomiast nie zawsze było tak kolorowo, jak to może teraz wyglądać. Częściej publikuję swoje zdjęcia na facebooku i jest to związane z tym, że chcę pokazać jak faktycznie wyglądam, jaką mam sprawność, figurę, zawartość tkanki tłuszczowej w związku z dietą, którą stosuję.

Oczywiście jedzenie mięsa, jaj, większej ilości tłuszczu, spożywanie węglowodanów wieczorem, jest przez wiele osób odbierane jako coś szkodliwego. Natomiast jest to mój sposób na zdrowie. Zawsze miałam problemy z jelitami, żołądkiem, wzdęcia, bulgotanie, zgagi. Później doszła astma wysiłkowa, wieczny katar, uczucie kluchy w gardle. Jestem po dwóch operacjach żołądka. Moja dieta zapewnia mi spokój w ciągu dnia.

Jak jem?

Zwykle staram się zjeść trzy posiłki, czasami cztery. Jeżeli jem jaja lub mięso z warzywami, trochę owoców, przy czym muszę uważać jakie to są owoce, rezygnuję z kasz, to nie mam żadnych z wyżej wymienionych dolegliwości. Czasem, gdy skuszę się na nabiał w postaci wędzonego sera, który bardzo lubię, czy oscypków, pojawia się katar, klucha w gardle i mam problem na dwa dni, ponieważ chrząkam. Szczególnie rano.

Jeśli pofolguję sobie z orzechami, najzdrowszą czekoladą, czy jakimikolwiek innymi słodyczami, za chwilę mam wykwity na twarzy i pacjenci potrafią się mnie zapytać „Pani Iwono, co się pani stało, że tyle ma pani na twarzy”.

Napiętnowana

Mogę więc powiedzieć, że mam trochę trudniej niż wiele osób, ponieważ jestem na tzw. świeczniku i powinnam dawać idealny przykład – być okazem zdrowia z piękną cerą i włosami. Tym czasem jestem takim samym człowiekiem jak każdy inny, mam swoje grzechy, słabości, gorsze dni, w których ulegam.

Kiedyś usłyszałam takie mądre powiedzenie:

„trzeba się bardzo mocno kochać, żeby zrezygnować z rzeczy, które się bardzo kocha (lubi jeść)”

Uwielbiam

Ja uwielbiam wędzone sery, jeszcze bardziej sery z winem, czekoladę, słodycze. O wiele łatwiej było mi zrezygnować z chleba, makaronów czy ulubionej komosy ryżowej. Kiedy mam słodycze w zasięgu ręki każda komórka mojego ciała krzyczy: „Zjedz!”

Zatem nie przychodzi mi to łatwo. Każdy dzień jest pewnego rodzaju pracą nad silną wolą. Opiera się na dopingowaniu – „jesteś super”, „dasz radę”, ”wszystko ci się w życiu udaje”, „masz silną wolę” itd. Staram się mówić do siebie w sposób bardzo pozytywny. Nigdy nie używam słów „jesteś głupia”, „ale z ciebie nieudacznik”, nie obrzucam siebie obelgami tylko dlatego, że coś mi się nie udało. Trudno. Poległaś. Jutro spróbujesz jeszcze raz. Zobacz również: pozytywne myślenie.

Jestem odważna

Wielu też może się wydawać że jestem otwarta i pewna siebie. To też jest coś, nad czym pracowałam. Zawsze byłam zamknięta w sobie, wstydziłam się i miałam masę kompleksów. Siedziałam w ostatniej ławce, nigdy nie chciałam być wezwana do odpowiedzi, bo trzeba było stanąć przed całą klasą i coś powiedzieć. Moje nazwisko na „W” oznaczało, że jak lecieliśmy od początku dziennika byłam na końcu. Ale jak lecieliśmy od końca to byłam na początku i niestety dość często mnie wywoływano. Byłam średnim uczniem, chociaż nauczyciele zapewniali mnie, że jestem bardzo zdolna, choć leniwa. To fakt, nie chciało mi się zakuwać, uczyć na pamięć, bardziej inspirowało mnie to, jak wykombinować żeby ułatwić sobie życie i naukę.

Coś sobie udowodnić

Skończyłam kilka uczelni, robiłam to chyba po to, żeby coś sobie i innym udowodnić. Że nauka to potęgi klucz i tak dalej. Chciałam się uczyć i uczyć. Wciąż mam takie poczucie, że powinnam się jeszcze uczyć. Bo człowiek właściwie uczy się całe życie.  Ale gdzieś tam trzeba znaleźć umiar pomiędzy pracą, nauką, rodziną i czasem wolnym. Bardzo trudno jest to wszystko pogodzić i w mojej głowie zawsze toczyła się walka – pracować, czy odpocząć? Jak odpocznę, to pracy mi się nazbiera tyle, że potem będę musiała siedzieć po nocach. Jak pracuję w wolnym czasie, to cierpię, bo nie mogę robić tego co kocham. A kocham jeździć na rowerze, spędzać czas z rodziną podczas aktywności fizycznych, chodzić po górach. Nie lubię siedzenia w domu. Często mam takie poczucie, że za mało czasu spędzam z bliskimi, albo za mało czasu spędzam w pracy… A w tym wszystkim trzeba jeszcze myśleć pozytywnie.

Praca nad sobą

Jest to naprawdę ogromna praca nad sobą. Więc mogę powiedzieć, że wszystko co osiągnęłam w życiu zawdzięczam, dzień po dniu, ciężkiej pracy. Nad motywacją, żeby nie jeść słodyczy, zakazanych produktów, które niekoniecznie służą mojemu zdrowiu, ale kuszą. Żeby po dwunastu godzinach w gabinecie, usiąść przy komputerze i zamieścić publikacje dla czytelników. Żeby udowadniać, że moja dieta i sposób odżywiania jest dla mnie najlepsza. Odpierać ataki tupu: to jest zła droga, będziesz chora itd.

Nigdy wcześniej nie czułam się tak zdrowa jak teraz. Jestem szczęśliwą i spełnioną osobą. I nie przyszło mi to lekko. Zaczęłam pracować w szesnastym roku życia, studiowałam zaocznie – byłam więc zaangażowana siedem dni w tygodniu. Po pierwszych studiach przyszły kolejne i kolejne. Mogę śmiało powiedzieć, że od dwudziestu lat cały czas się czegoś uczę albo pracuję. Wolnych weekendów mam naprawdę mało.

Ciężka praca i wiara w swoje możliwości równa się sukces

O historii pewnego marzenia, które się spełniło

Drodzy słuchacze, nie zawsze miałam też szczupłą figurę. Otóż nie. Nie byłam osobą otyłą, ale moje ciało nie było do końca doskonałe, co było czasem przedmiotem kpin – obwisłe pośladki, nie ładny brzuch, albo tu czy tam wychodząca fałda. Wiadomo jacy potrafią być ludzie i jak potrafią zniszczyć drugiego człowieka. Teraz jest inaczej, nie przeszkadzają mi kompleksy, a konstruktywna krytyka jest dla mnie motywatorem, żeby coś zmienić. Niemerytoryczna i niczym nie poparta spływa jak deszcz po moim parasolu. Takim moim wyimaginowanym ochronnym parasolu. PS. Zawsze go mam ze sobą.

Życzę miłego dnia!

Iwona Wierzbicka, dietetyk kliniczny.

taka ajwen - iwona wierzbicka

Posty bardziej osobiste:

taka ajwen - iwona wierzbicka

Z mamą:

taka ajwen - iwona wierzbicka

Uwaga – ważne informacje, przeczytaj zanim zastosujesz lub skopiujesz.


Autor



Iwona Wierzbicka

Podobne tematy

Paleo jadłospis 30-07-2014

Kolejny dzień teoretycznie mojego urlopu. Urlop miałam mieć niemal cały sierpień, ale że opłat miesięcznych sporo (leasingi, zus-y, wypłaty, opłaty, (…)

WIĘCEJ >

Dlaczego się boisz? Zamień to na odwagę!

Zwykle, gdy pytam ludzi o to, co ich powstrzymuje przed zmianą, padają odpowiedzi: pieniądze, niepewność, starość, przekonanie, że się nie (…)

WIĘCEJ >

Paleo jadłospis 28-08-2014 brokuł i lidl

Otwarcie sklepu i bieg po ciuchy. Garściami ludzie pakują do koszyków, później przebierają i zwracają lub biorą wszystko do domu, jak nie pasuje to zwrócą. Akcja jak za czasów komuny.

WIĘCEJ >

Jestem Ania – cz.1

Mam za sobą 11 lat poszukiwań własnej tożsamości, swoje cierpienie, swój ból, swoje próby, porażki. Jedno z najgorszych rzeczy w tym okresie to poczucie, ze traci się życie a bardzo chce się je mieć.

WIĘCEJ >

Komentarzy: 4

  1. Rafal 10 marca 2015 o 15:18

    Wszystkiego dobrego 🙂

  2. Katarzyna Wawrzyniak 10 marca 2015 o 15:26

    Wiecznie uśmiechnięta 😉

    Lubię takie historie – dzięki nim wiem, jak wiele w życiu zależy od nas samych.

    Pozdrawiam ciepło!

  3. Katarzyna Leśniak 11 marca 2015 o 12:55

    Jesteś niesamowita babka;)

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl