fbpx
logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Marian – obżarstwo – cz.2

Marian – obżarstwo – cz.2

funny guy eating hamburger on green background

Mam nadzieje, że po lekturze pierwszej części moich wspomnień nikt z Was nie ma wątpliwości jak oceniam z perspektywy czasu wartość mojej ,,wiedzy” z zakresu dietetyki i wieloletnie działania podejmowane przeze mnie co jakiś czas  w celu odchudzania się. Efekty osiągane przez lata były odwrotne do zamierzonych i to właśnie obrazuje ich miarę.

Rekordową wagą którą osiągnąłem w ,,najcięższym okresie mojego życia”  też nie mogę się za bardzo chlubić, ponieważ jest, było i będzie wielu ode mnie lepszych i w tej kategorii 🙂

No właśnie: chluba, wynik, efekt, sukces, za wszelką cenę, szybko, już, koniecznie, splendor, być akceptowanym… Te słowa określają stan mojej świadomości, motywacji i działań podejmowanych cyklicznie w celu osiągnięcia akceptowanej przez otaczające mnie osoby wagi.  Tak właśnie !!!!!!! Otaczających mnie ludzi a nie mnie. Ja odchudzałem się permanentnie tak naprawdę wbrew sobie.  ?????

Pośród wielu wad w które wyposażył mnie Stwórca, a które przez lata hodowałem było OBŻARSTWO, połączone z przeświadczeniem o nieograniczonych możliwościach intelektualnych, które gwarantowały kierowniczą rolę nad wszystkimi aspektami mojego życia. Ja bardzo je lubiłem. Nie jestem dzisiaj pewny czy dobrze się z nimi czułem lub czy nie utrudniały mi one życia.

Były mi one jednak potrzebne codziennie, do osiągania dobrego samopoczucia. Odchudzając się przez lata nie wpadłem na to, że tocząc wojny z wagą, walczę ze skutkiem a nic nie robię z przyczynami jakimi są po prostu moje wady. Miedzy innymi właśnie – egocentryzm i obżarstwo.

Odchudzając się permanentnie używając swojego egocentryzmu robiłem to zgodnie z wybiórczo zaadoptowanymi na własne potrzeby, wybranymi poglądami nie byle kogo, ale sław z dziedziny dietetyki światowej (bo z byle kogo nie będę przecież czerpał). Szczerze mówiąc, prócz Dukana nie znałem do niedawna nazwiska żadnego dietetyka choć uważałem się za równie dobrego w tej dziedzinie. Kwaśniewski to nie była moja bajka i nie przyznawałem się do znajomości tego dietetyka z zupełnie innych powodów.

Odchudzałem się będąc wiecznie głodny, poszkodowany, czujący ogromną stratę jaką było odstawienie na boczny tor, czegoś czego najbardziej żałowałem. Mojego kochanego południowego, popołudniowego i tego najukochańszego wieczorno-nocnego obżarstwa.

Uczciwie muszę przyznać, że panowałem perfekcyjnie nad obżarstwem porannym, ponieważ zawsze rano w ryzach trzymało mnie jeszcze obżarstwo wieczorne. W chwilach załamania lub po prostu słabości łamałem opracowane przez siebie zasady diety co wprowadzało mnie prawie w stan powracającej cyklicznie zaraz po takich zdarzeniach depresji. I niestety to nie ja wpadłem na pomysł, aby usunąć przyczynę, a nie niwelować skutki. Do dzisiaj fakt ten bije w mój odradzający się co jakiś czas egocentryzm.

Jeden z moich przyjaciół doradził mi właśnie następujące rozwiązanie:

  • Zacznij pracować nad swoimi wadami.
  • Jeśli nie potrafiłeś przez lata pozbyć się ich sam to zwróć się o pomoc do innego człowieka.
  • Uwierz mu i zaufaj.
  • Zrób to co Ci zaleci.
  • Nie planuj co zrobisz tylko zrób.
  • Nie udoskonalaj, nie szukaj swojej wersji, nie modyfikuj.
  • Po prostu zrób.
  • Bądź w tym wszystkim uczciwy jak najbardziej potrafisz.

Czytaj również Marian – okiem Ajwen

Uwaga – ważne informacje, przeczytaj zanim zastosujesz lub skopiujesz.

Autor



Iwona Wierzbicka

Mam nadzieje, że po lekturze pierwszej części moich wspomnień nikt z Was nie ma wątpliwości jak oceniam z perspektywy czasu wartość mojej ,,wiedzy” z zakresu dietetyki i wieloletnie działania podejmowane przeze mnie co jakiś czas  w celu odchudzania się. Efekty osiągane przez lata były odwrotne do zamierzonych i to właśnie obrazuje ich miarę.

Rekordową wagą którą osiągnąłem w ,,najcięższym okresie mojego życia”  też nie mogę się za bardzo chlubić, ponieważ jest, było i będzie wielu ode mnie lepszych i w tej kategorii 🙂

No właśnie: chluba, wynik, efekt, sukces, za wszelką cenę, szybko, już, koniecznie, splendor, być akceptowanym… Te słowa określają stan mojej świadomości, motywacji i działań podejmowanych cyklicznie w celu osiągnięcia akceptowanej przez otaczające mnie osoby wagi.  Tak właśnie !!!!!!! Otaczających mnie ludzi a nie mnie. Ja odchudzałem się permanentnie tak naprawdę wbrew sobie.  ?????

Pośród wielu wad w które wyposażył mnie Stwórca, a które przez lata hodowałem było OBŻARSTWO, połączone z przeświadczeniem o nieograniczonych możliwościach intelektualnych, które gwarantowały kierowniczą rolę nad wszystkimi aspektami mojego życia. Ja bardzo je lubiłem. Nie jestem dzisiaj pewny czy dobrze się z nimi czułem lub czy nie utrudniały mi one życia.

Były mi one jednak potrzebne codziennie, do osiągania dobrego samopoczucia. Odchudzając się przez lata nie wpadłem na to, że tocząc wojny z wagą, walczę ze skutkiem a nic nie robię z przyczynami jakimi są po prostu moje wady. Miedzy innymi właśnie – egocentryzm i obżarstwo.

Odchudzając się permanentnie używając swojego egocentryzmu robiłem to zgodnie z wybiórczo zaadoptowanymi na własne potrzeby, wybranymi poglądami nie byle kogo, ale sław z dziedziny dietetyki światowej (bo z byle kogo nie będę przecież czerpał). Szczerze mówiąc, prócz Dukana nie znałem do niedawna nazwiska żadnego dietetyka choć uważałem się za równie dobrego w tej dziedzinie. Kwaśniewski to nie była moja bajka i nie przyznawałem się do znajomości tego dietetyka z zupełnie innych powodów.

Odchudzałem się będąc wiecznie głodny, poszkodowany, czujący ogromną stratę jaką było odstawienie na boczny tor, czegoś czego najbardziej żałowałem. Mojego kochanego południowego, popołudniowego i tego najukochańszego wieczorno-nocnego obżarstwa.

Uczciwie muszę przyznać, że panowałem perfekcyjnie nad obżarstwem porannym, ponieważ zawsze rano w ryzach trzymało mnie jeszcze obżarstwo wieczorne. W chwilach załamania lub po prostu słabości łamałem opracowane przez siebie zasady diety co wprowadzało mnie prawie w stan powracającej cyklicznie zaraz po takich zdarzeniach depresji. I niestety to nie ja wpadłem na pomysł, aby usunąć przyczynę, a nie niwelować skutki. Do dzisiaj fakt ten bije w mój odradzający się co jakiś czas egocentryzm.

Jeden z moich przyjaciół doradził mi właśnie następujące rozwiązanie:

  • Zacznij pracować nad swoimi wadami.
  • Jeśli nie potrafiłeś przez lata pozbyć się ich sam to zwróć się o pomoc do innego człowieka.
  • Uwierz mu i zaufaj.
  • Zrób to co Ci zaleci.
  • Nie planuj co zrobisz tylko zrób.
  • Nie udoskonalaj, nie szukaj swojej wersji, nie modyfikuj.
  • Po prostu zrób.
  • Bądź w tym wszystkim uczciwy jak najbardziej potrafisz.

Czytaj również Marian – okiem Ajwen

Uwaga – ważne informacje, przeczytaj zanim zastosujesz lub skopiujesz.

Autor

Iwona Wierzbicka
16 listopada 2015

Tagi

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

Podobne tematy

Wspólne dążenie do celu

Wyznacznikiem, jakości usług są zadowoleni klienci. My (Ajwen Team) właśnie takich mamy. A oto dowód, wspólne dążenie do celu i efekty mojej podopiecznej. Spektakularny efekt Po kilkumiesięcznej współpracy wspólnie z trenerem personalnym u mojej podopiecznej…

WIĘCEJ >

22 wskazówki jak być zdrowszym

Pij wodę! To najważniejszy płyn, który odpowiednio nawodni komórki i pomoże usunąć toksyny z organizmu. Nie pij herbat typu: zielona, czarna, czerwona – zawierają fluor, który działa szkodliwie na organizm. Pomiędzy posiłkami pij tylko czystą…

WIĘCEJ >

7 kromek chleba, a miało być wzorcowo

Często się mnie pytacie co ja jem. Chcecie zdjęcia, filmy itd… Pojawiły się również prośby o foodbook. Tja… Prawda jest taka, że do południa jest wzorcowo, a wieczorem wjeżdża chleb i …. czasami jakiś alkohol, albo…

WIĘCEJ >

Postanowienia noworoczne – koniec 2017 roku

Koniec roku to u wielu osób czas postanowień noworocznych, ale również i podsumowania roku. Zatem i ja coś dorzucę w tym temacie. Zawsze lubiłam coś podsumowywać i przeliczać, tak jak w 2014 roku. Później chyba…

WIĘCEJ >