logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Marian u dietetyka – gdzie ta dieta? – cz.5

Marian u dietetyka – gdzie ta dieta? – cz.5

a fat diet during sports

Pierwsza wizyta. Dziś pamiętam z niej uśmiech, akceptacje i to że padło dużo pytań.

Zgodnie z postanowieniem starałem się odpowiadać na wszystkie uczciwie, zgodnie z prawdą, choć przy większości wypowiedzi szukałem jeszcze możliwości zrobienia dobrego wrażenia poprzez konstrukcje tak ale…… nie ponieważ ……… itp.

Byłem bardzo nastawiony na działanie, wynik szybki efekt. Gotowy byłem przestać jeść, biegać może nie od razu maratony, ale zrobić wiele byle to odniosło skutek.

Otrzymałem pierwsze zalecenia:

  • prowadzenie codziennego dzienniczka żywieniowego
  • odstawienie cukru, słodzików, chleba, ziemniaków, kasz, ryżu, nabiału, produktów zero i light
  • oraz mnóstwo badań do wykonania.

Zostałem zważony na dziwnej wadze, która przy każdym z pomiarów wstawiała komentarz OVER.

Do OVER, XXL, HIGH , zadyszek, potu, napiętych ubrań, problemu z ich doborem byłem przyzwyczajony. Wówczas wydawało mi się, że akceptuję ten stan rzeczy.

Racjonalizowałem wszelkie z tym związane uciążliwości, choć nie mogłem przechodzić wobec nich zupełnie obojętnie, ponieważ miałem coraz bardziej utrudnione proste czynności typu wiązanie butów, ubieranie skarpetek, wchodzenie po schodach  itp. Na potrzeby dobrego samopoczucia, w mojej świadomości ten stan rzeczy był traktowany jako naturalny.

Również na potrzeby kreowania swojego wizerunku, przed otoczenia starałem się grać sprawnego jak na swój wiek i wagę faceta, może trochę z brzuszkiem, który w pełni akceptuje ten stan rzeczy, dobrze się z nim czuje i ma w pełni nad nim kontrolę. W rzeczywistości miałem tego i siebie w tym stanie dosyć. Coraz bardziej czułem bezsilność wobec tej sytuacji. Miałem coraz większe kłopoty z samoakceptacją, dlatego tak dobrze się czułem podczas pierwszej wizyty gdy zostałem zaakceptowany takim jakim byłem.

Bardzo chciałem, ale nie byłem pewny czy dam radę. Nie umiem tego do końca wytłumaczyć, ale nie padły na niej wielkie deklaracje ani z mojej, ani ze strony Pani Dietetyk a wyszedłem z tej wizyty pełen nadziei i wiary. Nie do końca byłem zadowolony z tego, że nie dostałem na wizycie szczegółowych zaleceń co do diety, czy wręcz rozpisanej diety.

Wiedząc, że od dostarczenia wyników badań zależy kiedy i jaka dietę otrzymam szybko na nie się udałem. Zacząłem stosować się zaleceń dotyczących diety, zapisałem uczciwie wszystko co zjadłem. Wynikach uzyskanych badań przy wielu parametrach widniała literka H była taż L. Dziwne, że wówczas liczby stojące za tymi literami nie robiły na mnie wrażenia. Nie martwiłem się stanem mojego zdrowia, brałem go za normalny – MÓJ. Nie zdawałem sobie z niego sprawy? Czy może tego nie chciałem?

Przeczytaj poprzednie części: część 1, część 2, część 3, część 4

Uwaga – ważne informacje, przeczytaj zanim zastosujesz lub skopiujesz.

Autor



Iwona Wierzbicka

Podobne tematy

6 moich zasad – jak sobie radzę z trudnymi chwilami

Czasami w życiu nie układa się tak jak sobie to wyobraziliśmy, czasami chcemy się poddać, położyć i nie wstawać, rzucić (…)

WIĘCEJ >

Wolisz mieć rację czy wolisz być wolna?

Kochane kobietki! Ten wpis jest do was. Czy macie czasami tak, że wszystko Was denerwuje? Winy upatrujecie we wszystkich dookoła, (…)

WIĘCEJ >

Pobudka 5:00 rano!! – też tak masz?

Poranek 5:00 pobudka! Wiem!! Pora nienormalna. Ale jak się idzie spać w okolicy 21:00 to w sumie 8h snu jest. (…)

WIĘCEJ >

7 sposobów na jesienną chandrę

Szarość, chłód czy deszcz powodują zniechęcenie do działania. Najchętniej wybralibyśmy koc i ciepły napój. Jak najbardziej jest to czasem potrzebne, (…)

WIĘCEJ >

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl