logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Pamiętnik Ani – cz.7 – Leczenie (3)

Pamiętnik Ani – cz.7 – Leczenie (3)

Blog Ajwen pamiętnik Ani motywacja

Tak, pójdę do szpitala – taką decyzję podejmowałam niejednokrotnie. Dat moich hospitalizacji już nawet nie pamiętam. Zresztą, nie ma to znaczenia. O szpitalu, jako konieczności, słyszałam od pierwszej wizyty u psychiatry. Każde kolejne spotkanie z lekarzem, sprowadzało się do powtarzanych niczym mantra słów, że bez tego nie wyzdrowieję i wypisaniu pliku recept. Leczenie zamknięte mnie przerażało. Przerażało mnie w nim dokładnie wszystko. Psychiatryk. Stary budynek z czerwonej cegły. Miejsce bez klamek w oknach. Bez luster. Pacjenci snujący się bez celu po korytarzach. Kaftany bezpieczeństwa. Na zmianę, cisza i krzyk- jedno i drugie nie do zniesienia. Taki kadr z filmów rysowały w mojej głowie jego obraz. Rzeczywistość okazała się jeszcze straszniejsza. Teraz główną bohaterką stałam się ja, a filmowe obrazy moim realnym światem.

*Tak bardzo bałam się tego dnia. Nadal się go boję. Chciałabym, żeby on i ten czas spędzony tutaj stały się już przeszłością. Stoję na korytarzu, co jakiś czas ktoś przechodzi: pacjentka, pacjent. Nadgarstki, pocięte. Napis śmierć wyryty na skórze. Strach, zdziwienie, strach. Strach i te oczy patrzące, ale nie widzące. Pustka ich oczu tak przerażająca, tak bezkresna. Pustka, w której topi się każdy przebłysk radości, uśmiechu, życia… Nie ma stąd wyjścia, drzwi na szyfr, w oknach kraty… Okna? Po co w ogóle okna? To miejsce to chyba jakiś żart. Drzwi zatrzasnęły się za plecami moich rodziców. Nie, to nie żart, to koszmar. Koszmar, który właśnie stał się moją rzeczywistością.

W szpitalu niedaleko mojego miejsca zamieszkania byłam trzykrotnie. Później zaliczyłam jeszcze dwa inne oddziały szpitalne oraz leczenie prywatne. Pomijając prywatny ośrodek, to tylko jedno z tych miejsc oferowało solidną psychoterapię – ale. No właśnie to było duże ale. By się tam dostać, musiałam przejść tzw. rozmowę kwalifikacyjną i spełniać wymóg odpowiedniego BMI. Gdy oba te warunki zostały przeze mnie spełnione, miałam spokojnie czekać na miejsce. Telefon zadzwonił pół roku później.

Całe moje leczenie w ośrodkach zamkniętych trwało w sumie prawie dwa lata. Czy mi pomogło? Na pewno to miejsce gdzie odbywała się psychoterapia tak. Natomiast reszta? Bez wątpienia bardzo wpłynęła na moją psychikę i zdrowie. Do niedawna z dużym żalem i ogromnym poczuciem krzywdy myślałam szczególnie o jednym z tych miejsc. Teraz? Teraz wiem, że również dzięki tym kilku miesiącom, spędzonym w tym konkretnym szpitalu psychiatrycznym, jestem tym kim jestem i tu gdzie jestem. A za to „teraz” jestem ogromnie wdzięczna.

* Szpital psychiatryczny, 30.05.2007 r. Dzień 1.

Przeczytaj poprzednie części!
Uwaga – ważne informacje, przeczytaj zanim zastosujesz lub skopiujesz!

Autor



Iwona Wierzbicka

Podobne tematy

Jestem Ania – cz.1

Mam za sobą 11 lat poszukiwań własnej tożsamości, swoje cierpienie, swój ból, swoje próby, porażki. Jedno z najgorszych rzeczy w tym okresie to poczucie, ze traci się życie a bardzo chce się je mieć.

WIĘCEJ >

Porównywanie się do innych nie jest budujące!

Porównywanie się do innych nie jest budujące! rób swoje, nie patrz na innych, jesteś świetna w tym co robisz, inna od pozostałych, wyjątkowa, inni, to inni 🙂 a ty to ty, ktoś Cię lubi, kocha,...

WIĘCEJ >

Nie jedz tego i ucz się, bądź ambitny – czyli o tym co Cię zabija

Zdrowe jedzenie Zdrowe jedzenie, zamknięte w określone ramy, a wyjście poza nie urasta do rangi przestępstwa i jest mocno piętnowane (…)

WIĘCEJ >

-23 kg w 2 miesiące – możliwe?

W moim gabinecie pojawił się mężczyzna z wagą 155 kg. Jego marzeniem było schudnąć bez głodu i usiąść na rowerze. (…)

WIĘCEJ >

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl