fbpx
logo
Szukaj
open close
logo
Szukaj
Szukaj

Pamiętnik Ani – jak to się zaczęło… cz.3

Pamiętnik Ani – jak to się zaczęło… cz.3

anoreksja-ajwendieta.jpg

Rok 2003. Ania. Wiek 16 lat, kolor oczu: szaro-niebieskie, włosy krótkie, kolor:ciemny blond, wzrost 168cm, waga 45kg. Znaki szczególne: uśmiechnięta i rozgadana, w oczach iskierki….tak to ja sprzed choroby. Dokładnie pamiętam kiedy te dwa ostatnie elementy opisu zaczęły się zmieniać. Waga spadła o prawie 15kg a w oczach oprócz łez nie było nic, pustka.

To był czas rozpoczęcia nauki w liceum, czas  pierwszych ważnych decyzji na które nie byłam gotowa. Czas w którym zrozumiałam że nie wiem czego chcę, kim jestem ani kim chcę być. Czas w którym ambicje przewyższyły moje siły. Do tej pory po prostu chodziłam do szkoły, chciałam i uczyłam się jak najlepiej mogłam. Rodzice byli zadowoleni, wszyscy byli zadowoleni i dla mnie to zadowolenie otoczenia było najważniejsze…. to była moja radość, mój cel, moje życie – zadowolić wszystkich…. i nie było to trudne, do czasu…. do czasu w którym zaczęło być tego zbyt wiele, do czasu w którym wydawało mi się że każdy oczekuje ode mnie czegoś innego….. aż w końcu ogarnął mnie niezmierzony lęk. Lęk i świadomość, że nie dam rady, że jestem za słaba.

Dlatego zaczęłam uciekać od rzeczywistości, od życia… tak bardzo nie chciałam nikogo zawieść, że wolałam przestać istnieć…. Szkoda, że dopiero teraz to wiem….. 12 lat temu tylko czułam, że ucieka ze mnie życie, że dzieje się coś niedobrego. Miałam wrażenie, że ktoś okradł mnie z samej mnie. Dlaczego anoreksja??? Nie chcę teraz dokonywać analizy i wymieniać przyczyn dlaczego jadłowstręt. Na pewno nie jeden i nie dwa powody na to wpłynęły. Cała tajemnica anoreksji tkwi w jej złożoności. Moje wszystkie działania i decyzje podczas walki z chorobą były dla mnie jednocześnie i zgubieniem i wybawieniem. Emocje, pragnienia, myśli, wszystko się ze sobą łączyło, przeplatało i jednocześnie wykluczało…ale jedno uczucie towarzyszyło mi zawsze i niezmiennie. Ono powodowało, że tak długo trwałam w chorobie ale również i dzięki niemu nadal jestem….to lęk. Lęk przed życiem a jednocześnie lęk przed śmiercią….

Zapisek ze szpitala:

Niewidzialna warstwa zbudowana z przerażenia, trwogi i strachu otacza mnie niczym żelazna bańka mydlana. Zamknęła mnie w swoim więzieniu wraz z bólem, łzami i cierpieniem . Oddzieliła od szczęścia, radości i śmiechu i… nie przepuszcza nic, ani jednego promyczka słońca, ani jednej iskierki nadziei.

P.S

Nie wiem czy ten wpis pasuje na bloga bo o odżywianiu tu niewiele…. no ale tak w sumie w tej chorobie jedzenie a raczej niejedzenie jest tylko skutkiem wszystkiego co w środku. W temacie jedzenia mogę tylko napisać, nie jadłam i tyle…. nie liczyłam kalorii, nie trzymałam się jakiś limitów…. po prostu tak mocno jak bałam się jeść tak równie mocno bałam się żyć. A nawet jak jadłam to mimo tego nie tyłam, napełnianie żołądka pokarmem nic nie zmieniało… nadal się bałam.

Część 1, część 2.

Autor



Iwona Wierzbicka

Rok 2003. Ania. Wiek 16 lat, kolor oczu: szaro-niebieskie, włosy krótkie, kolor:ciemny blond, wzrost 168cm, waga 45kg. Znaki szczególne: uśmiechnięta i rozgadana, w oczach iskierki….tak to ja sprzed choroby. Dokładnie pamiętam kiedy te dwa ostatnie elementy opisu zaczęły się zmieniać. Waga spadła o prawie 15kg a w oczach oprócz łez nie było nic, pustka.

To był czas rozpoczęcia nauki w liceum, czas  pierwszych ważnych decyzji na które nie byłam gotowa. Czas w którym zrozumiałam że nie wiem czego chcę, kim jestem ani kim chcę być. Czas w którym ambicje przewyższyły moje siły. Do tej pory po prostu chodziłam do szkoły, chciałam i uczyłam się jak najlepiej mogłam. Rodzice byli zadowoleni, wszyscy byli zadowoleni i dla mnie to zadowolenie otoczenia było najważniejsze…. to była moja radość, mój cel, moje życie – zadowolić wszystkich…. i nie było to trudne, do czasu…. do czasu w którym zaczęło być tego zbyt wiele, do czasu w którym wydawało mi się że każdy oczekuje ode mnie czegoś innego….. aż w końcu ogarnął mnie niezmierzony lęk. Lęk i świadomość, że nie dam rady, że jestem za słaba.

Dlatego zaczęłam uciekać od rzeczywistości, od życia… tak bardzo nie chciałam nikogo zawieść, że wolałam przestać istnieć…. Szkoda, że dopiero teraz to wiem….. 12 lat temu tylko czułam, że ucieka ze mnie życie, że dzieje się coś niedobrego. Miałam wrażenie, że ktoś okradł mnie z samej mnie. Dlaczego anoreksja??? Nie chcę teraz dokonywać analizy i wymieniać przyczyn dlaczego jadłowstręt. Na pewno nie jeden i nie dwa powody na to wpłynęły. Cała tajemnica anoreksji tkwi w jej złożoności. Moje wszystkie działania i decyzje podczas walki z chorobą były dla mnie jednocześnie i zgubieniem i wybawieniem. Emocje, pragnienia, myśli, wszystko się ze sobą łączyło, przeplatało i jednocześnie wykluczało…ale jedno uczucie towarzyszyło mi zawsze i niezmiennie. Ono powodowało, że tak długo trwałam w chorobie ale również i dzięki niemu nadal jestem….to lęk. Lęk przed życiem a jednocześnie lęk przed śmiercią….

Zapisek ze szpitala:

Niewidzialna warstwa zbudowana z przerażenia, trwogi i strachu otacza mnie niczym żelazna bańka mydlana. Zamknęła mnie w swoim więzieniu wraz z bólem, łzami i cierpieniem . Oddzieliła od szczęścia, radości i śmiechu i… nie przepuszcza nic, ani jednego promyczka słońca, ani jednej iskierki nadziei.

P.S

Nie wiem czy ten wpis pasuje na bloga bo o odżywianiu tu niewiele…. no ale tak w sumie w tej chorobie jedzenie a raczej niejedzenie jest tylko skutkiem wszystkiego co w środku. W temacie jedzenia mogę tylko napisać, nie jadłam i tyle…. nie liczyłam kalorii, nie trzymałam się jakiś limitów…. po prostu tak mocno jak bałam się jeść tak równie mocno bałam się żyć. A nawet jak jadłam to mimo tego nie tyłam, napełnianie żołądka pokarmem nic nie zmieniało… nadal się bałam.

Część 1, część 2.

Autor

Iwona Wierzbicka
22 listopada 2015

Tagi

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

Podobne tematy

Tomasz – jadłem co chciałem i kiedy chciałem – cz.1

Badałem jak wpływają na mnie różne produkty spożywcze – oczywiście bez węglowodanów bo na ketozie najlepiej się czuję. Waga leciała szybko w dół. Nawet 2kg na tydzień. Kondycja na siłowni bardzo szybko urosła tak że

WIĘCEJ >

Porównywanie się do innych nie jest budujące!

Porównywanie się do innych nie jest budujące! rób swoje, nie patrz na innych, jesteś świetna w tym co robisz, inna od pozostałych, wyjątkowa, inni, to inni :) a ty to ty, ktoś Cię lubi, kocha,

WIĘCEJ >

Życie to encyklopedia – otwórz się na ludzi!

W życiu miałam wiele etapów w tym takie kiedy studiowałam 2 kierunki i robiłam wszystkie możliwe kursy. Zawsze miałam wrażenie, że wiem zbyt mało. Zamknięta na ludzi otwarta na kursy. Nie miałam czasu na rozmowę…

WIĘCEJ >

Pamiętnik Ani – cz.4 – Leczenie (1)

Powolne samobójstwo, to dość drastyczne określenie jadłowstrętu ale w gruncie rzeczy tak z perspektywy czasu odbieram tę chorobę. Nie jestem klasycznym jej przypadkiem, co wydaje mi się było pomijane przez lekarzy i psychologów.

WIĘCEJ >