logo
Szukaj
openclose
logo
Szukaj
Szukaj

Pulneo – niewinny syrop?

Pulneo – niewinny syrop?

Syrop pulneo

Pulneo to syrop na przeziębienie. Reklama w telewizji zachęca: masz chore dziecko, podaj mu Pulneo (teraz jest już bez recepty)! Szybko rozprawi się z przeziębieniem Twojego dziecka.

Czy można stosować Pulneo?

Dziecko w reklamie na oko ma 4–6 lat. Być może więcej, ale czy to ma znaczenie? Dzisiaj rano moje dziecko kaszlnęło, otwieram apteczkę, a tam Pulneo. Nawet nie wiem, skąd się wzięło, ale mam dwie butelki. Jedna napoczęta, druga nowa. Podejrzewam, że przepisano Krzysiowi ten syrop przy okazji którejś z wizyt u lekarza. Do lekarza zwykle chodzi mój mąż, więc później wszystko wykupuje, z kolei ja nie wszystko dziecku podaję. Wolę ekstrakty z roślin i ziół, ale i te mnie ostatnio odstraszają z powodu cukru.

Cukier jest przecież znany ze swoich właściwości odżywczych dla wirusów i bakterii. Dochodzimy zatem do absurdu. Leczysz i podsycasz chorobę lub leczysz, a jednocześnie podajesz substancje o „wątpliwym” oddziaływaniu na organizm. Napoczęty syrop trochę już stoi… Podawałam to dziecku w wieku 2–3 lat, a nawet chyba wcześniej. Przecież wypisał i polecił mi to lekarz. Od zawsze, od kiedy pamiętam.

Dzisiaj biorę butelkę do ręki. Skoro syrop tak reklamują, to przykuło to moją uwagę, patrzę na etykietę i oczy mam wielkości 5 zł! Nie wierzę! Syrop syntetyczny, ponadto E 218, E 216, E 202 i E 110 żółcień pomarańczowa – barwnik azowy, zakazany w produktach dla dzieci.

Podejrzewam, że gdyby nie ostatnio przeprowadzone szkolenie z chemii w żywności, aż tak bardzo barwnik nie przykułby mojej uwagi. Postanowiłam dokładniej zbadać etykietę, produkt i przepisy prawne.

Czy wiesz, że inne preparaty dostępne w aptece również zawierają niebezpieczne substancje barwiące? Błękit brylantowy w suplemencie wapnia, znane multiwitaminy z żółcieniem… Po co jest barwnik w czymś, co zaraz połkniesz?

Efekty śledztwa

Zdjęcia produktu, który mam w domu:

pulneo 3
pulneo 2

Strona doz.pl (Dbam o zdrowie)

pulneo 5

Strona www producenta (dostęp: 16.10.2014)

pulneo15

Ulotka leku pobrana w dniu 16.10.2014

Źródło: http://www.aflofarm.com.pl

PS Moja ulotka w domu wygląda identycznie, ale na moim syropie widnieje
„na receptę”, czyli to jest jeszcze poprzednia wersja.

pulneo 16

Żółcień pomarańczowa

Żółcień, która może powodować reakcje alergiczne i… zalecenia (na ulotce) – lek można podawać niemowlętom! (Kolejny raz się pytam: po co jest barwnik w leku dla niemowląt, a w ogóle w jakim celu jest barwnik w leku, który ma leczyć?!).

Zaczęłam szukać ustawodawstwa, bo pamiętam, że były zakazy i nakazy stosowania specjalnych oznaczeń. Znalazłam to, co poniżej (przepraszam, jeśli coś jest nieaktualne, można się zgubić w gąszczu ustawodawstwa europejskiego):

Strona Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 5 w Olsztynie (Szkoła Mistrzostwa Sportowego), która zgłosiła do Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego sprawę chińskich kolorowych słodyczy ze szkolnego sklepiku i nadpobudliwości u dzieci po ich zjedzeniu (źródło: http://www.zsms.olsztyn.pl/)


pulneo 17
pulneo 18
pulneo 19

Żółcień w rozporządzeniach

Produkt zawiera barwnik E… i może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie u dzieci. To brzmi inaczej niż może powodować reakcje alergiczne, a taka informacja jest w ulotce informacyjnej Pulneo. Zaczęłam zatem szukać ustawodawstwa ciąg dalszy poszukiwań, czy coś się zmieniło:

ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (WE) NR 1333/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie dodatków do żywności (źródło materiałów: http://eur-lex.europa.eu)


pulneo 20

Znalazłam jednak coś nowszego i jakież moje zdziwienie! Unia Europejska zmieniła zdanie i być może barwniki azowe są bezpieczne?! Chociaż jednak ma wątpliwości co do dzieci w wieku 1–10 lat.

ROZPORZĄDZENIE KOMISJI (UE) NR 1129/2011 z dnia 11 listopada 2011 r. zmieniające załącznik II do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008 poprzez ustanowienie unijnego wykazu dodatków do żywności (źródło materiałów: http://www.gis.gov.pl)


pulneo 21
pulneo 22

„Również w przypadku żółcieni pomarańczowej stopień narażenia może być za wysoki, zwłaszcza dla dzieci w wieku 110 lat”. Oczywiście, że zalecenia dotyczą produktów spożywczych, ale zarówno lek, jak i produkt spożywczy są zjadane/połykane/zażywane, czyli ich oddziaływanie jest potencjalnie szkodliwe tak w żywności, jak i leku. Czy może błędny jest mój tok myślenia?

To samo rozporządzenie, jak i poprzednie, są zgodnie, gdzie nie można nic dodawać, m.in do żywności dla niemowląt i małych dzieci:


pulneo 23
pulneo 24

Oczywiście, że Pulneo nie jest produktem dla niemowląt i dzieci w rozumieniu prawa. Wszystko jest więc zgodnie z prawem. Pulneo to lek, ale
moim zdaniem leki powinny mieć „lepszy skład” niż żywność i jeszcze wyższe normy, co do składu. Skoro UE ma wątpliwości, co do słuszności stosowania barwników w żywności, to dlaczego dopuszcza jednocześnie do stosowania ich w lekach?

Co zawiera syrop Pulneo?

  • E 218 metylu parahydroksybenzoesan,
  • E 216 propylu parahydroksybenzoesan,
  • E 202 potasu sorbinian,
  • E 110 żółcień pomarańczowa.

E 218 metylu parahydroksybenzoesan

Nie jest polecany dzieciom. Może powodować reakcje alergiczne. Zakazane jest stosowanie go we Francji i Australii.

Źródło: aplikacja e-food (2014):

pulneo 7

 Źródło UK Food Guide:

pulneo 13

E 216 propylu parahydroksybenzoesan

Może powodować kontaktowe zapalenie skóry, zakłócać gospodarkę hormonalną, powodować reakcje alergiczne. Jest podejrzewany o działanie kancerogenne. Nie powinien być spożywany przez dzieci. Zabroniony we Francji i Australii.

źródło: wikipedia:

pulneo

 Źródło UK Food Guide:

pulneo 4

 Źródło: food-info.net:

pulneo 11

E 202 potasu sorbinian

Może powodować zaburzenia behawioralne oraz reakcje alergiczne. Tutaj jednak bym nie panikowała.

Źródło: e-food:

pulneo 8

E 110 żółcień pomarańczowa

Zakazany w niektórych krajach (Norwegia, Finlandia). Barwnik azowy, może powodować zaburzenia behawioralne, w tym nadpobudliwość. Podejrzany o właściwości kancerogenne, w tym nowotwory nerek, katar, problemy trawienne. Oczywiście nie jest zalecany dzieciom.

Źródło: e-food:

pulneo 6
pulneo 14

Ciekawostka

Pulneo występuje w dwóch wersjach: syrop, o którym wspominam wyżej i krople. Krople nie zawierają barwnika, ale taż mają uwagę, że nie powinny być podawane dzieciom do lat 2. 

  • SYROP: 1 ml syropu zawiera: 2 mg fenspirydu chlorowodorku, metylu parahydroksybenzoesan (E 218), propylu parahydroksybenzoesan (E 216), potasu sorbinian (E 202), glicerol 99,5%, sacharyna sodowa, sacharoza, nalewka z pomarańczy gorzkiej, żółcień pomarańczowa (E 110), aromat waniliowy AR 0345, kwas cytrynowy bezwodny, woda oczyszczona (można podawać niemowlętom)
  • SPROSTOWANIE! Okazuje się, że syrop zmienił skład po tym, jak w lutym 2014 został dopuszczony do sprzedaży jako lek OTC (bez recepty), ale wprowadzono zakaz stosowania go u dzieci do lat dwóch. Teraz każdy rodzic może kupić lek Pulneo i podawać swojemu dwulatkowi.
  • KROPLE: 1 ml roztworu (25 kropli) zawiera: 25 mg fenspirydu chlorowodorku. Pozostałe składniki to: potasu sorbinian (E 202), glicerol, sacharoza, aromat waniliowy AR 0345, kwas cytrynowy bezwodny, taumatyna (E 957), chlorek sodu, woda oczyszczona. (nie można podawać niemowlętom i dzieciom do 2 lat)

Źródło: http://www.aflofarm.com.pl/ – 2014

pulneo krople

Fragment ulotki Pulneo KROPLE

(źródło: http://www.urpl.gov.pl – 2014)

pulneo krople 1

Cytując za Bożena Karolewicz („Analiza substancji pomocniczych w lekach pediatrycznych na przykładzie syropów zawierających chlorowodorek fenspirydu” Pediatria po dyplomie, kwiecień 2014):

„Żółcień pomarańczowa jest barwnikiem syntetycznym należącym do grupy związków azowych.

Jest substancją zakazaną w niektórych krajach, np. w Norwegii i Finlandii, ze względu na swoją szkodliwość.

Pobudza wydzielanie histaminy, co może nasilać objawy astmy oraz powodować pojawienie się reakcji alergicznych, takich jak reakcje anafilaktyczne, obrzęk naczynioruchowy, wstrząs anafilaktyczny, pokrzywka, nieżyt nosa, przekrwienie błony śluzowej nosa, zapalenie naczyń i plamica.

Odczyny te mogą się nasilać w reakcji krzyżowej między barwnikiem i jednocześnie podawanym paracetamolem, kwasem acetylosalicylowym, benzoesanem sodowym i innymi azowymi barwnikami obecnymi w preparacie.

Żółcień pomarańczowa spożywana łącznie z benzoesanami u dzieci może również powodować nadpobudliwość. Ze stosowaniem żółcieni wiąże się także pojawianie się u pacjentów nietolerancji pokarmowej, bólu brzucha, wymiotów, niestrawności, niechęci do jedzenia.

Obecnie istnieją ograniczenia co do stosowania tej substancji, z zastrzeżeniem potrzeby jej eliminacji w przypadku, kiedy nie można uzasadnić jej użycia”.

„Stosowanie substancji pomocniczych w preparatach pediatrycznych powinno być uzasadnione i ograniczone z punktu widzenia obecności ewentualnych zanieczyszczeń, trwałości substancji leczniczej w roztworze oraz pojawiających się reakcji nadwrażliwości, dlatego przy wyborze preparatu dla dziecka należy zwrócić uwagę na rodzaj oraz ilość dodawanych substancji pomocniczych”.

Moje zaniepokojenie

Lek wzbudził moje zaniepokojenie co do składu. Osobiście nie widzę uzasadnienia słuszności stosowania barwników w syropie, który mogą zażywać małe dzieci (od 2 lat), a który jest w ciemnej butelce. Zatem nie widać jego koloru, dopóki nie pojawi się na łyżce czy w miarce. Równie dobrze mógłby być przeźroczysty… Tym bardziej, że krople nie zawierają tego barwnika.

Inspektorat farmaceutyczny

Moje obawy postanowiłam skonsultować z Inspektoratem Farmaceutycznym. Zostałam poinformowana, że substancje pomocnicze stosowane w syropie, dopuszczone są do obrotu na terenie UE. Finlandia również jest w UE a nie używa E 110. Przynajmniej nie robiła tego do 2010 roku.

Wnioski wyciągnijcie sami

Warto skonsultować z lekarzem, poszukać zamienników, warto zapobiegać niż leczyć i wspomagać się w sposób naturalny.

Chcesz poprawić swoją odporność? Umów się do jednego z naszych dietetyków! Pomożemy Ci!

Prawa autorskie – zapoznaj się!

Autor



Iwona Wierzbicka

Podobne tematy

Radio Opole: Czytaj etykiety

Smalec z tłuszczem roślinnym i proszkiem buraczanym?!? – to jest możliwe! Jak czytać etykiety i kupować „czyste” produkty radzi Iwona Wierzbicka na antenie Radio Opole.

WIĘCEJ >

Szczęśliwi ludzie są zdrowsi – a szczęście zależy od Ciebie!!

SZCZĘŚCIE!! Jestem szczęściarzem, jestem pechowcem! Ty to masz szczęście w życiu, mnie to się nic nie udaje! Znasz te utyskiwania (…)

WIĘCEJ >

Maca – wyjątkowy adaptogen

Maca jest jednorocznym warzywem korzeniem z rodziny roślin krzyżowych, do których należą również m.in. brokuł, kalafior, kapusta, jarmuż. Rośnie w (…)

WIĘCEJ >

Jak skomponować dietę sportowca – dobre produkty

Iwona Wierzbicka dla Asystent Trenera o żywieniu sportowców. Istotnym elementem jest gęstość odżywcza determinująca zawartość witamin, minerałów i antyoksydantów oraz wartość biologiczna mówiąca o stopniu wchłaniania przez nasz organizm.

WIĘCEJ >

Komentarzy: 130

  1. Avatar Gosai 16 października 2014 o 14:56

    Nie przeczytałam całego ale barwnik na pewno jest dodany do syropu, ponieważ gdyby nie on to może syrop byłby zielony albo miałby jakiś bardzo nieapetyczny odcień…

  2. marta 16 października 2014 o 20:23

    A nie masz pokusy, żeby wysłać ten tekst do producenta i poprosić, by ustosunkował się co do składu syropu? bardzo jestem ciekawa, co by odpisali.
    ręce mi opadły, gdy to przeczytałam…

    • Iwona 16 października 2014 o 20:40

      Wszystko zgodnie z prawem, syrop jest dla dorosłych, UE zmieniła dyrektywę, firmom farmaceutycznym zależy na kasie, mają w nosie nasze zdrowie… Podejrzewam, że w związku z postem oni się niedługo do mnie „ustosunkują” :/

  3. XYZ 16 października 2014 o 21:09

    „Cukier jest przecież znany ze swoich właściwości odżywczych dla wirusów i bakterii.”
    Od kiedy wirusy odżywiają się?

    • Iwona 16 października 2014 o 21:18

      Racja: namnażają, replikują. Cukier powoduje stan zapalny, konkuruje z witaminą C, przez co osłabiony jest bardziej podatny na infekcję. Użyłam totalnego skrótu myślowego w tekście

  4. iwona 16 października 2014 o 22:00

    Dziś podałam dwa razy ten lek mojej 9 miesięcznej córce i natrafiłam na ten artykuł! Masakra!!! Co mam zrobić, skoro lekarz przepisal to świństwo, a moje dziecko tak boli gardło, że nie chce jeść? ! Czy jest jakiś bezpieczny i skuteczny zamiennik? Bardzo proszę o pomoc!

    • Iwona 16 października 2014 o 22:14

      Pani Iwono najlepiej porozmawiać z lekarzem, przecież kto jak nie on ma wiedzę o lekach, zamiennikach i tym jaka substancja czynna jest w danym momencie potrzebna. Ja moje dziecko wspomagam tylko w miarę naturalnymi syropami, ale moje dziecko ma już 4,5roku do tego rzadko choruje

    • Ola 17 października 2014 o 01:10

      Witam, mam dwójke dzieci i od jakiegoś czasu lecze je praktycznie bez leków. Jesli ma Pani ochote prosze do mnie napisac mozemy umowic sie tez na telefon, lub prosze podac swoj email, napisze do Pani. Pozdrawiam

    • pomyłka 18 października 2014 o 00:09

      To nie jest syrop na ból gardła ;/

    • Karolina 20 października 2014 o 11:32

      Elofen jest zamiennikiem pulneo.Ja go stosowałam u dzieci.

    • maja 20 października 2014 o 21:50

      Proponuję podawanie naparu z ziela jeżówki – działa świetnie na bóle przeziębieniowe w tym bóle gardła, ja stosuję sok z jeżówki konserwowany alkoholem ale dziecku można podawać herbatkę z tego zioła 🙂

  5. iwona 16 października 2014 o 22:38

    Pani Iwono, czy może Pani mi powiedzieć zatem z własnego doswiadczenia co mogę podać dziecku, aby nie miało tyle chemii? Lekarz przyje jutro, tak mogłabym juz wykupić lek. Ostatnio, gdy mała miała katar na ząbki lekarz przepisal lek od 3 rz! Ja dzwoniąc do niego z zapytaniem, czy jest on na pewno bezpieczny dla niemowlaka dostałam tylko reprymende, że to on jest tu lekarzem i tyle lat już przepisuje lek….przestaje wierzyć lekarzom! Proszę o jakieś podpowiedzi.

  6. Grzesiek 16 października 2014 o 22:56

    Stwierdzenie „cukier powoduje stan zapalny, konkuruje z . wit C” jest całkowicie nie kompetentne! Boże jak można pociskać ludziom takie głupoty?! Pani redaktor trocheęzdrowego rozsądku, zakładam że zdobyła Pani tak innowacyjne informacje z kursu o chemii żywności, prosze nie wierzyc bez granicznie w rzeczy które są mówione na takich komercyjnych kursach. Nad mienie tylko ukończyłem studia Technologię Żywności oraz drugi kierunek Technologie Chemiczną a więc mam na takie tematy dość sporo rzetelnej wiedzy. Pozdrawiam.

    • Gość 14 listopada 2014 o 15:42

      Może i skończył Pan dwie uczelnie, jednak sporo Panu do ideału z pisownią. Merytoryka nie zwalnia magistrów z odpowiedzialności poprawnego formułowania myśli, zwłaszcza, jesli są one spisane, a już szczególnie – gdy chce Pan pouczać innych.
      nadmieniać, bezgranicznie – pisane łącznie, nie mówiąc o zasadach interpunkcji…;-)

      Być może są w tekście błędy techniczne – niedobrze dla Autorki, ale i wspaniale, porusza to innych (m.in. Pana) do myślenia i może dać początek dyskucji na poziomie.

      Pozdrawiam, Panie 2x Magistrze, ale wiele pracy przed Panem, jeśli chce Pan, by Pańskie odpowiedzi były cenione.

  7. Konrad Hudaś 16 października 2014 o 23:03

    No to pięknie 🙂

  8. hehe 16 października 2014 o 23:12

    Wy tu pitu pitu o adiuvans a sama substancja czynna jest niebywałym gówienkiem. Fenspiryd należy do leków przeciwhistaminowych pierwszej generacji – mają one jedną poważną wadę są kardiotoksyczne. Czy bać się leku? Odp. Nie – jak jest podawany circa raz w roku, przez trzy dni. Jak Wam to polecono w aptece – zmieńcie aptekę, jak Wam to pisze pediatra notorycznie to zmieńcie pediatrę. Lek jest nietrafionym wynalazkiem firmy servier a literatura na jego temat jest dostępna tylko po polsku, co daje do myślenia.

  9. anka 16 października 2014 o 23:22

    Pulneo krople inny skład, bez parabenow i barwników. Poza Pulneo syropem ten sam skład ma Fenspogal i Fusinal. Moje dziecko wymiotuje na sam widok łyżeczki, na której zanjduje sie którykolwiek z powyższych syropów.To jak widzę dobrze, tylko trzebaby prześwietlić też inne syropy dla dzieci.

  10. Anna 16 października 2014 o 23:39

    Pani Iwono, brawo za ten wpis i za rzetelną analizę! Też przerabiałam ten temat jakiś czas temu – z OTC nie ma co dawać dzieciom – cukier, barwniki i niewielkie stężenia czegoś, co „może” działać leczniczo, ale najczęściej wspomagająco… itp. Co do Pulneo, to ta sama bajka co i Eurespal i Fosidal. Nie przypuszczałam, ze to już udało się wepchnąć na listę OTC. Jak się trochę głębiej poszuka, to okazuje się, że ta substancja czynna + padaczka/autyzm mają dziwnie wysokie współwystępowanie… Lek przepisywany przez lekarzy przy praktycznie każdej infekcji „na dzień dobry”. Na moje pytanie „po co, co konkretnie ten lek zmieni” mętne odpowiedzi, że taki ogólnie przeciwzapalny i antyhistaminowy, „na pewno nie zaszkodzi”… a gdy teraz na propozycje któregoś z ww odpowiadam, że programowo nie stosuję u dziecka bo nie wierzę w jego działanie, boję się skutków ubocznych i nie chcę dawać dziecku parabenów do picia skoro unikam ich w kosmetykach – od razu słyszę „OK, no to tylko zbijamy gorączkę, gdyby się utrzymywała”. I wychodzimy z rzadkich i tak infekcji metodami domowymi, wit C w dużych dawkach (CZDA kupowana na kilogramy, też ciekawy temat) no i oczywiście zdrowym żywieniem i unikaniem cukru… Pozdrawiam, a post udostępniam u nas, bo warto, żeby rodzice wiedzieli!

  11. Katarzyna 17 października 2014 o 00:14

    Dziękuję, że Pani to wszystko zebrała – imponująca praca! Myślę, że u większości dzieci najlepiej sprawdzają się naturalne sposoby radzenia sobie z przeziębieniem, plus ewentualnie inhalacje, no i oczywiście homeopatia 🙂 Serdecznie pozdrawiam!

  12. Ola 17 października 2014 o 00:53

    Mojej 5-miesięcznej córce lekarz zalecił Debridat na zaparcia, podaję go już od tygodnia. Po przeczytaniu artykułu z ciekawości doczytałam skład – też zawiera żółcień pomarańczową, a wg ulotki może być stosowany u niemowląt poniżej szóstego miesiąca życia! Rozumiem, że producent nie przejmuje się konsekwencjami podawania tego barwnika dzieciom, ale zastanawia mnie dlaczego lekarze przepisują takie leki? Czy nie powinni być świadomi co zawierają? Włos się jeży..aż mi wstyd, że ślepo zaufałam lekarzowi 🙁

  13. ittrr 17 października 2014 o 20:52

    To jest lek, kobieto tego nie podaje sie dzieciom jak kaszlnie, zreszta leki przechodza dlugi proces rejestracji w urzędach a wiec przy dawkowaniu zgodnym z zaleceniami na pewno jest mniej szkodliwy niz kolorowe jedzenie ktorym karmisz dzieci, a jesli wierzycie w infornacje zawarte na etykiecie srodkow spozywczych napojow sokow jedzenia ze sklepu itp to powodzenia

  14. jl 17 października 2014 o 22:29

    Najlepsza opcja: Ester Wit. C – Solgar ma taki preparat – jak najbardziej dostępny w Polsce.

    • Iwona 18 października 2014 o 00:37

      Buforowana wapniem. Ta jest również łagodna dla żołądka. Przy dużych dawkach to ma ogromne znaczenie. Polecam książkę Jerzy Zięba Ukryte Terapie

      • anna56 4 grudnia 2015 o 11:44

        witam, w końcu ktoś czyli Pani wspomniała o Panu Ziębie. Wciąż zadziwia mnie polski brak pokory. Nie mamy wiedzy ale „wiemy wszystko”. Trudno, tacy jesteśmy. Dziękuję Pani za rzetelność i wytrwałość. Naprawdę podziwiam Panią. A wszystkim polecam owoce wieloletniej pracy Pana Jerzego. Może wtedy rozjaśni się niektórym jak działa system.

  15. Iwa 17 października 2014 o 22:57

    tak, ale do 12 m.ż. miód jest w diecie dziecka zakazany absolutnie ( a) botulinizm dziecięcy b) może silnie uczulać aż do wstrząsu anafilaktycznego włącznie), czytałam źródła, wg których nawet do 24 m.ż. nie powinno się podawać maluchom miodu

    • Iwona 18 października 2014 o 00:35

      też tak słyszałam, do 2 lat robiłam mu syrop z cukrem i cebulą, bo czosnek też wzbudza różne odczucia co do małych dzieci, później już z miodem

  16. rozsądek 18 października 2014 o 00:43

    Grunt to zdrowy rozsądek. Lek to nie smakołyk który podajemy bez zastanowienia w nieograniczonych ilościach. Żywność, którą jemy codziennie jest tak nafaszerowana chemią, a z tego jakoś nikt nie robi problemu. Od jednego papierosa nie dostaje się raka płuc, od jednego kieliszka wina nie zostaje się alkoholikiem. Grunt to zdrowy rozsądek.

  17. życzliwa 18 października 2014 o 08:37

    pani Iwono Czy Pani szczepi dzieci?

    • Iwona 18 października 2014 o 18:54

      Tak 🙂 siebie też, zdarza mi się pić cole z toksycznym E150d. Jestem człowiekiem, ale robię to świadomie i wtedy kiedy uznam za słuszne czy daję sobie prawo „odstępstwa”. Natomiast zachęcanie reklamą i ślepe kupowanie bo jest reklamowane jest powszechne… chcę zwrócić uwagę CZYTAJMY ETYKIETY!! Jeśl wiesz co tam jest i chcesz to zrobić – zrób Twój wybór, ale nich każdy wie i dokona świadomego wyboru.

  18. mama Igorka 18 października 2014 o 11:18

    I co teraz czy mam nadal podawać synkowi ten syrop czy nie??

  19. Aga 18 października 2014 o 11:26

    Tak jak ktoś pisał wcześniej – to jest lek. W dawkach terapeutycznych nie może być szkodliwy. To się oczywiście nie tyczy żywności. Nie popodajmy w paranoję. Chociaż zgadzam się, że kompletną pomyłką jest wpuszczenie tego syropu na listę OTC. Nie ze względu na substancje pomocnicze (które naprawdę krzywdy dzieciom nie zrobią w stosowanych dawkach) ale ze względu na substancję aktywną preparatu.
    A co do reklamy… Nie widziałam jeszcze ŻADNEJ rzetelnej dotyczącej leku. Reklama gripexu po którym nie powinno się prowadzić auta – kobieta wsiada do helikoptera. Reklama jakiegoś preparatu na gardło działającego tylko objawowo – idziemy na randkę i zarażamy biednego faceta. No i w końcu magiczne syropki dla dzieci… A już najmniej jakiejkolwiek etyki jest w reklamach Aflofarmu. Zarówno leków jak i suplementów diety.
    Nie wierzcie reklamom! Nie kupujcie leków w marketach, bo poleca je Goździkowa! Idźcie do apteki i o OTC zapytajcie farmaceutę (nie mylić z technikiem farmacji. mamy prawo zapytac z kim rozmawiamy, jeżeli nie widzimy identyfikatora). To nie jest ktoś kto przez 5,5 roku studiów na Uniwersytecie Medycznym uczy sie obsługi kasy fiskalnej. To jest osoba, która ma największą wiedzę o lekach.

  20. kasia 18 października 2014 o 12:10

    ło jezuuu… a co dziś nie ma barwników? każdy syrop po koleji jak leci ma coś co nie powinno się tam znaleźć. Z lekami tak jest – dawają tez skutki uboczne. Nawet od mięty można sraczke dostać. Sory za wyrażenie. Ale taka prawda. Lepiej rozumiem nic nie dawać i czekac aż samo przejdzie?

  21. mamuśka 18 października 2014 o 12:51

    i dlatego podaję dziecku Pulneo w kroplach które zawiera z wymienionych prze Panią tylko E 202 🙂

  22. życzliwa 18 października 2014 o 13:48

    Dlaczego skasowała Pani komentarz z pytaniem o szczepienie? Szczepi zatem Pani dzieci i wie Pani jakie to niesie konsekwencje, więc proszę nie pisać jaką krzywdę robi syrop skoro sama Pani robi zło szczepiąc.
    Generalnie śmieszy mnie również występ w reklamie ukazującej suplementy diety. Dietetyk wie chyba,ile % przyswaja organizm z supli….nakłanianie konsumentów do zakupu tego typu witamin jest bez sensu.

    • Iwona 18 października 2014 o 18:49

      Niech się Pani tak nie gorączkuje, nie kasuję komentarzy i nic nie zostało skasowane 🙂 Tak zaszepiłam moje dziecko i co ma piernik do wiatraka. Po prostu zwróciłam uwagę na skład i nie mówię wprost że robi krzywdę. Niech każdy sam oceni i sam podejmie decyzję co do swojego dziecka. Chcę zwrócić uwagę na to czego wiekszość osób nie czyta a jest w etykiecie. Lekarz może wypisać coś bez tych barwników, ale pacjent powinien być świadomy, że choćby Pulneo występuje w dwóch wersjach z i bez barwników. Co do suplementów, wiem jak są potrzebne. Nie jest w stanie Pani zapewnić sobie odpowiedniej dawki witaminy D3, jodu, kwasów omega 3 czy choćby witaminy C kiedy jej organizm najbardziej potrzebuje. Ale skoro Pani uważa, że się nie wchłaniają, proszę ich nie spożywać. Na witaminy Pani narzeka, a wie Pani, że Polacy są narodem wydającym najwięcej na leki w Europie? Witaminy ganimy a leki kochamy 🙂 Cyt: „Badania pokazują, że 64% badanych dokonuje zakupu w aptece co najmniej raz w miesiącu, a 27% raz na 2-3 miesiące.” http://www.odpowiedniki-lekow.pl/ile-polacy-wydaja-na-leki-w-aptece/

      • życzliwa 19 października 2014 o 09:37

        I Pani namawia reklamą polaków do zakupu czegoś co się nie wchłania, pieniądze na te suple można wykorzystać kupując zwykłe wapno, chlorek magnezu dla uzupełnienia magnezu, witaminę C lewoskrętną itd…Dobry dietetyk nie idzie w tym kierunku tylko namawia klientów do dbania o zdrowie w 100%, zamiast tego…namawia do kupowania czegoś co nie ma w ogóle sensu.

        • Iwona 19 października 2014 o 09:45

          Pani zdanie, ma Pani prawo

          • życzliwa 26 października 2014 o 08:32

            Jasne, moje zdanie ale jak świadczy to o Pani?
            Dietetyk który łapie się reklamy bo chyba brak mu klientów w Opolu.
            Proszę ludziom nie wciskać,że suple są ok.



  23. Igmu 18 października 2014 o 14:01

    Tez dostalysmy ten syrop od lekarza, uzylam ze 3 razy i przestalam, bo po kazdym podaniu moja corka wymiotowala nim :/ teraz natrafilam na artykul i ciesze sie ze odstawilam takie swinstwo….

    • Iwona 18 października 2014 o 18:42

      wiele osób wspomina o wymiotach, to może być reakcja na substancję czynną (każdy lek zawsze niesie ze soba jakieś ryzyko) ale może być na dodatki…

  24. życzliwa 18 października 2014 o 14:02

    Dlaczego nie prześwietli pani składu szczepionek? Wie Pani jakie są NOP-y poszczepienne? Ile osób zmarło po syropie pulneo a ile po szczepieniach?

    • Iwona 18 października 2014 o 18:41

      Pani Życzliwa, zajmuję się tym co mi akurat wpadło w rękę, bardziej się zajmuję tym co pchamy do buzi. Jestem dietetykiem klinicznym i interesuje mnie żywność, a że ostrzegam przed barwnikami w żywności dla dzieci i zobaczyłam je kiedy chciałam podać dziecku syrop – to o nich napisałam, na pewno znajdzie Pani w internecie sporo blogów z tematyką szczepionek za i przeciw. Jak się okazuje „bartma” napisała – syrop w kropelkach może być bez barwnika, zatem jak już lekarz ma przepisać akurat pulneo bo uważa to za słuszne to niech wybierze to bez barwników, kto jak nie lekarz powinien miec wiedze na temat składu leku?

      • Aga 19 października 2014 o 07:16

        Lekarz nie ma zielonego pojęcia o składzie leku…
        Lekarz jest diagnostą a nie specem od substancji pomocniczych…

  25. Elti 18 października 2014 o 17:27

    Łomatko ale sie ktos rozpisał nie panikujcie matki,Mojej córci lekarz przepisał syrop Pulneo jak mała miała 3m brała przez 2tygodnie potem brała to jak miała rok ,obecnie córka prawidłowo sie rozwija nie przesadzajcie z paniką jest to polecane przez lekarzy i przez pediatrów,byle czego by naszym dzieciom nie przepisywali.

  26. bartma 18 października 2014 o 17:53

    nie dawało mi to spokoju, wiec sprawdziłam. żółcień jest zawarta w syropie. W kroplach nie ma jej. Zresztą w kroplach jest info o tym, że są od 2 rż.
    Skład kropli to:
    Substancją czynną leku jest fenspirydu chlorowodorek. 1 ml roztworu (25 kropli) zawiera 25 mg fenspirydu chlorowodorku.
    Ponadto lek zawiera: potasu sorbinian (E 202), glicerol, sacharozę, aromat waniliowy AR 0345, kwas cytrynowy bezwodny, taumatynę (E957), chlorek sodu, wodę oczyszczoną.

    Chyba lepszy ten skład, prawda? Oczywiście najlepiej, żeby dzieci w ogóle nie chorowały, albo żeby wszystko zawało się załatwić naturalnymi lekami. Czasami po prostu nie ma wyjścia..

    • Iwona 18 października 2014 o 18:37

      No i o to chodzi, skład – tyle ile niezbędne minimum, czyli można bez barwników. Oczywiście, że lepiej żeby dzieci nie chorowały 🙂

  27. Kasia 18 października 2014 o 22:03

    Prowadzę sklep zielarski, moja wypowiedź opiera się o szerokie, sprawdzone, wielopokoleniowe doświadczenie moich klientów 😉 – na górne drogi oddechowe -nacieranie klatki piersiowej gęsim smalcem – zawsze skutkuje 🙂

    Do picia np. czystek z sokiem z malin (niewskazany u osób uczulonych na salicylany), dzikiej róży lub rokitnika – zawiera duużo wit.C, która nie ginie w wysokich temp.
    Ziółka zawierające śluzy – np.malwa, prawoślaz, lipa, babka lancetowata, len.
    Uważać należy na maści i zioła zawierające olejki eteryczne ( tymianek, goździki, eukaliptus, mięta, koper włoski i inne) – u małych dzieci mogą wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku np. podrażniając drogi oddechowe i wzmagając kaszel.
    W przypadku dzieci pamiętajmy – niektóre zioła uczulają, np. popularny rumianek, czosnek, cebula,krwawnik, kminek, mięta, cynamon …
    I pamiętajmy – naturalne metody, podane w sposób nieprzemyślany mogą być bardziej ” toksyczne” od autentycznej chemii, dlatego do wszystkiego co wkładamy w siebie – naturalnego czy nie – powinniśmy podchodzić z równą ostrożnością – każdy z nas to wyjątkowa jednostka, i mimo iż wszyscy stanowimy ten sam gatunek, jest on chyba najbardziej ciekawy i zróżnicowany, dlatego traktujmy siebie indywidualnie i przyglądajmy się, swemu ciału i poznawajmy, co właśnie nam służy, a czego nam lepiej unikać 😉
    Pozdrawiam i życzę duużo zdrowia 🙂

  28. Czyli.... 19 października 2014 o 01:35

    Czyli…..nie działam na zasadzie wielkiej ubitej piany….rozumiem, że ów lek, więcej szkodzi niż pomaga?! Pytanie, oczywiście, jest retoryczne, Lecz………lek działa i to bez sprzecznie, właśnie córkę NIM uleczam i chwalę sobie ów lek….On jest zły?!?!?!
    Może powinniśmy badać na zawartość chemii w produkcie, wszystko co wpadnie nam w ręce? Skoro my byliśmy hodowani w koncepcji ” miód, masło, czosnek, mleko” to teraz powinniśmy palić opony przed ministerstwem zdrowia, wyzywając ministra od K.., złodziei, morderców i bezdusznych gnid, które mają czelność zdjąć obowiązek „receptuaru” z leku. Bluzgiem kontynuując…Jestem anty syntetykiem….ale….jeśli K.. mać….jesteśmy poniekąd od CHEMII uzależnieni i nasze dzieci nie przyjmują ( ze względu na naszą troskę ) wielkich strzałów ładunku o nazwie „E”….to czemu wzniecamy ogień nad lekarstwem które na serio działa?!?!

  29. Pani Iwono 19 października 2014 o 01:46

    Ja wiem że chce Pani dobrze dla naszego gatunku. Jednak wydaje mi się że chyba nie miała Pani od długiego czasu ch… w d… i przepraszam za wyrażenie ,K… mać według Ciebie moje czy inne dziecko powinno się zakaszleć i żygać, srać pod siebie żeby było eko. Leki były, są i będą chemiczne.

  30. życzliwa 19 października 2014 o 09:34

    jest Pani Matką, i oprócz zajmowania się tym co podaje pani do buzi dzieciom to powinna zwrócić pani uwagę ludziom na temat szczepień które robią paskudztwo z organizmem,
    Chcę Pani leczyć i karmić dzieci zdrowo a w pierwszej dobie życia dziecka funduje Pani już zło.

  31. ktosiu 19 października 2014 o 11:37

    A skoro lubicie leczyć dzieci fenspirydem, a przeszkadza wam zolcien, lub inne substancje to kupcie sobie FENSPOGAL nie ma zolcieni i innych złych rzeczy.

  32. dokładny 19 października 2014 o 19:36

    Zamieszczona ulotka jest nieaktualna. Posiadam lek w domu i na ulotce aktualizowanej 30.01.2014 jest wyraźnie napisane, by nie stosować leku u dzieci poniżej 2 roku życia.
    http://www.urpl.gov.pl/system/drugs/adm/ulotka/2011-09-14_Pulneo_krople_Ulotka.pdf

    Myślę, że przydałoby się sprostowanie. Ulotka jaką Pani zamieściła jest archiwalna. Następnym razem sugeruję dokładniejsze sprawdzenie informacji.

  33. Zuza 20 października 2014 o 01:14

    Ciekawy artykuł i dogłębna analiza. Nie rozumiem tylko tych złośliwych komentarzy. Skoro Panią Iwonę zainteresował ten temat, a nie inny, to na pisała na ten temat. Zainteresowanych analizą na temat szczepionek zachęcam do przeprowadzenia własnego „śledztwa” albo odszukania info w sieci. Osoby, do których artykuł nie przemawia, jeśli nie chcą, nie muszą przecież brać go sobie do serca i rezygnować z pulneo. Nie znalazłam w artykule żadnych nakazów lub nawoływania do bezwzględnego odstawienia tego leku. Jest tu tylko wykazane, co lek zawiera. Każdy z nas jest dorosły i ma wolną wolę. Może zreygnować z leku, lub też ze spokojem sumienia go stosować, jeśli uzna to za stosowne. Myślę, że wulgaryzmy i ataki na autorkę artykułu są tu zupełnie niepotrzebne i nie na miejscu…

    • Iwona 20 października 2014 o 07:45

      Dziękuję 🙂 To właśnie chciałam pokazać tym artykułem. Chciałam wzbudzić świadomość i dać każdemu wybór albo pole do polemiki z lekarzem czy farmaceutą

  34. Agusiak747 20 października 2014 o 11:42

    Cześć! Widzę, że jest sporo bólu tyłka w komentarzach. Ja się z Tobą zgadzam, chociaż jestem młoda i jeszcze dziecka nie mam. Natomiast ‚siedzę w’ kosmetykach, prowadzę bloga urodowo-kosmetycznego i często spotykam się z absurdami w postaci składu (lub nawet pojedynczego składnika). Szczerze nie rozumiem, po co czasami niektóre rzeczy są dodawane (np. płyn dwufazowy Flos-Lek zawiera błękit brylantowy… no i po co? Po co komu kolor w takim kosmetyku, zwłaszcza, że tutaj ma on kontakt z oczami, a nie np. ze stopą…
    A co do cukru – ja swoje dziecko/dzieci będę uczyć jeść jak najmniej słodkich i słodzonych rzeczy. Obecnie przekonałam swojego chłopaka do niesłodzenia herbaty i kawy, ja za to dla niego rzuciłam fajki. I co śmieszne, mi rzucenie przyszło łatwo (oboje rzuciliśmy swoje nałogi na początku sierpnia), jemu wciąż jest ciężko z gorzką kawą.

  35. omg 20 października 2014 o 18:10

    Z pewnością producent się ustosunkuje to twojego wpisu. Oczywiście nie maja nic do roboty tylko czytać twój jakże żenujące wpisy.
    „Chciałam wzbudzić świadomość i dać każdemu wybór albo pole do polemiki z lekarzem czy farmaceutą” WTF? Jak ktoś chciałby polemizować z lekarzem to by polemizował i nie potrzebuje do tego twoich podpowiedzi, no sorry. Że też ludzie nie mają się czym zajmować. Barwniki BYŁY, SĄ i BYĆ BĘDĄ a ty nie masz na to kompletnie żadnego wpływu także może czas zacząć pisać np o ciekawych miejscach do odwiedzenia 😉

    PS. Od razu napisz, że nie prowadzę innego bloga. Żeby zaraz nie zostać posądzonym o jakąś konkurencje itp.

  36. tom1 20 października 2014 o 21:08

    No i wszystko jasne Pani promuje syrop konkurencji z tą samą substancją czynną ale bez tego barwnika. Oczywiście nie napisała wprost nazwy handlowej konkurencji w artykule ani w komentarzach ale wystarczy że pacjent po obejrzeniu reklamy w TV będzie wiedział o jaki lek chodzi.

    Ile za taki artykuł dają ? Jestem zainteresowany ile na tym można zarobić chociaż PWZ zawodu i etyka zabraniają mi takich rzeczy.

    pozdrawiam

  37. Maniananiania 20 października 2014 o 21:29

    Ten cudny lek to to samo co dawny eurespal, dziekco nie powie nam jak się czuje po leku, ale mój mały syn wymiotował po tym okropnie,
    http://www.forumpediatryczne.pl/forum/eurespal-skutki-uboczne/watek/3638/1.html

  38. Kasia 20 października 2014 o 22:19

    dziękuję za artykuł!! po raz kolejny okazuje się, że trafiliśmy na wspaniałego pediatrę. podając eurespal mówił o zamiennikach, które są tańsze, ale mniej skuteczne i o gorszym składzie. miał na myśłi także pulneo. podając eurespal miałam dzieci obserwować. i się okazało, że u najstarszego lek ten powodował wzmożenie kaszlu do takiego napadowego, suchego, nie do zatrzymania, a u młodszego syna – nadpobudliwość, rozdrażnienie… nie wiem, czy sama bym to zauważyła. nie wiem, czy bez tego lekarza moje dzieci nie miałyby stwierdzonej astmy, czy innych badziewi… mamy, prześwietlajcie leki i lekarzy! szukajcie, aż znajdziecie godnego zaufania, takiego, który nie będzie zaczynał porady od: na ostanim szkoleniu….grrrr…. powodzenia!, a bloga wpisuję do mojej listy odwiedzanych:) pozdrawiam!

  39. Beshar 20 października 2014 o 22:58

    Szkoda, że aż tak się przejmują Panie zawartością substancji „szkodliwych” w lekach, jedzeniu i całej masie innych rzeczy, które tak naprawdę mają bardzo znikomy wypływ na nasz organizm. Występują one często w takich ilościach, że wypadało by najpier mieć pojęcie z czym mamy doczynienia. Jeżeli na objad zjadalibyśmy 1kg produktu X to konserwantów pochłonelibyśmy ok 1g bo większa część z nich rozłoży się w przypadku gotowania, smażenia, pieczenia a nawet trawienia. Poza tym nawet ten 1g i tak trafi do naszego organicznego filtra i zostanie wydalony przez organizm. Mawia się, że jesteśmy tym co jjemy. Tak tu się zgadzam. Jedno ale podział prosty – węglowodany, tłuszcze, białka, mikroelementy. To co jjemy ma nas odżywiać i to robi w zależności czy pochłaniamy tabliczkę czekolady, wsuwamy hamburgera czy pożeramy sałatkę grecką pakujemy w nasz organizm węglowodany, tłuszcze, białka i mikroelementy tyle, że w różnym stopniu. Cała filozofia to odżywiać się w sposób zbilansowany. Tłuszcze jeśli ciężko fizycznie pracujemy, cukry na szybki, krótki wysiłek, białka do budowy i wzmocnienia organizmu, mikroelementy dla równowagi reakcji chemicznych w komórkach ciała. Dodatkowo musimy jeszcze poznać nasz organizm jak sobie radzi z tymi wszystkimi węglowodanami, tłuszczami, białkami, mikroelementami, żeby nie przesadzić albo podać ile trzeba. A te chemiczne syfy… cóż może i nie są one bardzo dobre ale nie przerażajmy sie nimi to nie arszenik a powiem nawet więcej. Wszystko jest trucizną. Od zjedzenia na raz 1kg soli też umżemy na miejscu.

    • życzliwa 26 października 2014 o 08:29

      w pełni się zgadzam z tą wypowiedzią

    • wwww 17 kwietnia 2015 o 12:25

      Tak, też zgadzam się z tą wypowiedzią. To są śladowe ilości i nasz organizm je wydala. A gdyby nie chemia to żylibyśmy tyle co jaskiniowcy. Leki na raka itp. to też chemia, a ilu ludziom przedłużają życie? Ciekawe, że mimo chemii ciągle rośnie długość życia. Dawno ludzi jedli tylko zdrowe (1000lat temu), i co? Ile żyli? Po 100 lat? No ale trzeba jakoś nakręcić rynek zdrowego żywienia…

    • HellOfIgnorants 20 października 2015 o 16:35

      A ja się nie zgadzam. 1g a nawet 1mg trucizny może zabić! NIE MA ZNACZENIA ILE – tylko jak szkodliwy jest to związek. Przez takie myślenie i pozwalanie (koncernom i UE) na wprowadzanie świństw nawet do leków obniża nam się standard żywności suplementów i leków! Jak nie będziemy alarmować odpowiednich instytucji przy niewielkich przewinieniach to chyba zaczną wprowadzać coraz to gorsze świństwa! Nie ma oporu to dalej.. tak to działa! A to że teraz jeszcze pokolenie ludzi starszych żyje długo to zasługa dawnej zdrowej jeszcze diety, czystszego powietrza, ruchu (mniej siedzenia w pracy i brak komputerów). Dopiero zobaczymy jakie będą efekty nowoczesnej żywności pełnej ulepszaczy i barwników – tak na prawdę roczniki po 1965 dopiero mogły tego doświadczyć więc za jakieś 20-30 lat najwcześniej przekonamy się jak wpłynęła ta nasza tak przez niektórych zachwalana ‚nowoczesność’ na życie ludzi.

    • ina 13 listopada 2015 o 09:16

      Podobno rocznie srednio zjadamy 2kg E… dla mnie to duzo. za duzo. wszedzie pakuja E, nawet tam gdzie nie potrzeba. Nie kupuje jogurtow smokowych a naturalne z mleka i kultur bakterii, miksuje z owocami i ewentualnie dosladzam miodem. Po co szprycowac sie chemia skoro mozna uniknac? A gdyby to nie bylo jakies szkodliwe E a zwykla rtec? To tez bylyby da was ta nieistotne ilosci ze nie trzeba unikac i siac paniki? Kto wie jaie skutki uboczne za pare lat naukowcy odkryja… Pamietacie Talidomid ktory mial byc bezpiecznym lekiem na poranne mdlosci kobiet w ciazy? Dla kobiet byla tylko nie dla ich dzieci ktore sie rodzily kalekie- bez rak, nog. Pamietajcie sotki chemii z jedzenia moga byc widoczne za kilkanascie, kilkadziesiat lat albo jeszcze gorzej w nastepnych pokoleniach. Nie chce zeby moje dzieci czy wnuku kiedys mialy powazne problemy zdrowotne tylko dlatego ze nie chcialo mi sie czytac etykietek. Oczywiscie nie da sie wszystkiego uniknac ale mozna sprobowac ograniczyc. pozdrawiam i polecam aplikacje eFood.

  40. kas 22 października 2014 o 09:44

    witam,
    mam do Pani pytanie.
    jaką dietę powinnam stosować, co powinnam jeśc a czego powinnam unikać przy helikobakter pylorii? często boli mnei żałądek, zaczynam zmieniać dietę na zdrowszą (mniej słodyczy, rzeczy przetorzonych). z góry serdecznie dziekuję

  41. zosia 23 października 2014 o 09:24

    Od pewnego czasu systematycznie „czyszczę” moją apteczkę dla dzieci. W tym momencie mam już praktycznie tylko imbuprofen i wit C i to podaję niezmiernie rzadko. Przeraża mnie z jaka łatwością pediatrzy przepisują tony niepotrzebnych lekarstw, suplementów diety i taki innych gówna dzieciom, które tylko zatruwają ich odporność. Bo np „suplement diety” to preparat który służy do uzupełniania niedoboru witamin a wmawiają nam, że mamy to zażywać cały czas… Zazwyczaj przychodzimy z infekcją wirusową, gdzie organizm musi sam zniszczyć zarażone komórki dzieje się to dzięki podwyższonej temperaturze a zazwyczaj, karzą zbijać temperaturę, co ucina cały proces walki organizmu z wirusem!!! Ja rozumiem, że nie każdy rodzić zdaje sobie z tego sprawę ale właśnie dlatego chodzimy do specjalisty, żeby taka wiedzę uzyskać a nie dostać worek chemii. Teraz raz na jakiś czas stawiam bańki moim córeczkom profilaktycznie, i nie twierdzę, że nie chorują ale pokonują praktycznie same wirusy i infekcja trwa dużo krócej niż jak je ładowałam wspaniałymi gównami wypełnionymi cukrem!!!

  42. w_w 24 października 2014 o 09:03

    Gratuluję opierania się w artykule o produkcie leczniczym na przepisach prawa dotyczących żywności. Dobry sposób na tanią sensację.

    Dla zainteresowanych polecam stronę Europejskiej Agencji Leków, pod koniec roku ma zostać opublikowana zaktualizowana wytyczna dotycząca substancji pomocniczych w produktach leczniczych.
    http://www.ema.europa.eu/ema/index.jsp?curl=pages/regulation/general/general_content_000359.jsp&mid=WC0b01ac0580028e8e

  43. gość 30 października 2014 o 14:56

    17 października 2014 – 00:14
    Odpowiedz
    Dziękuję, że Pani to wszystko zebrała – imponująca praca! Myślę, że u większości dzieci najlepiej sprawdzają się naturalne sposoby radzenia sobie z przeziębieniem, plus ewentualnie inhalacje, no i oczywiście homeopatia 🙂 Serdecznie pozdrawiam!”

    odnośnie tego komentarza ludzie nie podawajcie dzieciom leków chomeopatycznych .

    homeopatia zaproponowana po raz pierwszy w 1796 przez niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna ma działaćna zasadzie podobieństwa która polega na tym, że konkretna substancja podana zdrowemu człowiekowi wywołuje u niego objawy podobne do objawów jakiejś choroby. Jeśli natomiast ta choroba wystąpi, ta sama substancja (choć odpowiednio opracowana w postaci leku homeopatycznego) ma właściwości lecznicze.
    Próby leczenia oparte na podawaniu substancji, które u zdrowych osób wywołują objawy identyczne z objawami chorobowymi pacjenta mają długą historię. Jednak za twórcę metody leczenia zwanej homeopatią uważa się Samuela Hahnemanna, który sformułował jej najważniejsze reguły w 1796 roku.
    Czyli substancja która zdrowemu szkodzi ma pomóc dziecku ? nic bardziej mylnego
    polecam zapoznać się z artykułem: http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=721

  44. Rybka 6 listopada 2014 o 14:28

    Jedyny syrop z chlorowodorkiem fenspirydu i z dużo lepszym składem to Fenspogal. Mój pediatra zawsze podaje Fenspogal i zaznacza że nie ma żółcieni. Filip też chętneij pije bo ma lepszy smak, banana.

  45. Katarzyna A. 7 listopada 2014 o 09:55

    Trafiłam tu przypadkiem i proszę… temat, który nie daje mi spokoju. Dodawanie konserwantów i sztucznych barwników do żywności dla niemowląt jest prawnie zabronione, ale do leków już nie…

    Czy nadal obowiązuje to rozporządzenie, które nakazuje producentom umieszczanie informacji, że „produkt zawiera barwnik E…: może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie u dzieci”? Bo jeśli tak, to producenci raczej go nie przestrzegają… czy można gdzieś na nich donosić? Z dziką rozkoszą zaczęłabym to czynić 🙂 Co poniektórzy, tak jak autor któregoś z komentarzy, nie przełkną niczego co ma nieapetyczny odcień 😉 ale część ludzi po prostu NIE WIE, że producenci dodają do wyrobów wszelkiej maści szkodliwe substancje (np. moja teściowa, heh). Może taka „uświadamiająca” informacja spowodowałaby chociaż tyle, że ludzie zaczęliby myśleć… czytać… interesować się.

    Wracając do leków. Już dawno zadawałam sobie pytanie: po co? Po co dodawać do syropku, zawiesiny, tabletki aromaty czy barwniki typu żółcień ch., czerwień all., itp.? Wszak to lekarstwo (w przypadku syropów często w ciemnej butelce, koloru nawet nie widać), nie ma pięknie wyglądać i wspaniale smakować, tylko leczyć! I wreszcie znalazłam odpowiedź. Koncerny „hodują sobie” pacjentów, których później będą leczyć z raka. Bo syropki, witaminki, to nie jest wielka kasa. A nowotwory – owszem.

    Pewnie mam paranoję i wszędzie widzę spiskowe teorie dziejów 😉 Ale leków staram się UNIKAĆ. I wszelakiego innego świństwa.

    Autorko – tak jak napisałam, trafiłam tu przypadkiem, ale już się zaczytuję. Bardzo rzetelne informacje widzę, zwłaszcza te rozporządzenia. Dzięki 🙂 Szkoda że nie mam teraz czasu żeby się wgłębiać, ale będę wracać, na pewno.

  46. Aga 12 listopada 2014 o 13:56

    Mam syrop Fosidal, Pani w aptece dała mężowi zamiast Pulneo, zawiera również żółcień pomarańczową ;/ wczytując się w ulotkę powielone są składniki Pulneo E218, E216, E202, E945, E110

  47. uczulenie 12 listopada 2014 o 14:42

    witam
    mój syn po stosowaniu tego syropu i innych tego rodzaju dostal uczulenia na jeden ze składników uzytych w tych syropach

  48. meg 12 listopada 2014 o 22:27

    Maliny działają napotnie, majeranek łagodzi katar, syrop z cebuli naturalny antybiotyk. Ponad to kwiaty mleczu, lipa, rumianek, miód no i czosnek. Ja miałam ok 2 lat jak dziadek nauczył mnie pić ciepłe mleko z roztartym czosnkiem. Sos czosnkowy na bazie serka homo.. lub gęstego jogurtu też jest dobry. Około 20 lat temu w zielarni poprosiłam o mieszankę ziół na odporność i przeziębienia. Pan namieszał mi chyba kilkanaście ziół. Dzieciaki piły to codziennie jako herbatę. Cebula i czosnek były też prawie codziennie. I córka miała do mnie pretensje, że wszystkie dzieci chorują i nie chodzą do szkoły a ona ma przez cały rok tylko 1 dzień nieobecności. Syn miał 5 dni nieobecności w klasach 1-3.

  49. meg 12 listopada 2014 o 22:39

    Ps. I jeszcze jedno. Mamy NIE PRZEGRZEWAJCIE dzieci, rozbierzcie je. Jeśli ma karczek ciepły to jest mu ciepło. Jeśli Tobie jest zimno to TY się ubierz, a nie ubieraj dziecka. Zimne rączki o niczym nie świadczą. Najważniejsze żeby buty były ciepłe i suche. Czapka i szal do 5 st C jest naprawdę niepotrzebna. Dziecko tylko się spoci, a po przewianiu jest już chore. Dziecko ma czyste żyły i szybsze krążenie krwi od dorosłego, a babcie które mają zatkane żyły cholesterolem niech się ubierają same a nie dzieci. To PRZEGRZANIE jest winne chorobom (anginom, grypom itp.) a nie przechłodzenie. W domu temp 19st C a nie 22st. Po wyjściu na chłodny wiaterek przeziębienie gotowe. Mam 47 lat – 2 dorosłych dzieci.

  50. Mama Małgosia 12 listopada 2014 o 23:24

    witam, szoku doznałam, zaczynam czytać jeszcze raz, ale czytam też komentarze…i chciałabym się zapytać, mam nadzieje że mi pomożecie, co z tym miodem dla dzieci? mam dwójkę dzieci, 16 miesięcy i 39 miesięcy..i podaję im miód i sama go spozywam *karmiąc piersią młodsze dziecko… mam miód z własnej pasieki…. i czy to prawda ,ze nie wolno poniżej 2 roku życia??
    macie jakies sposoby na zapalenie gardła u maluszków?
    z pozdrowieniami

    • Iwona 13 listopada 2014 o 08:05

      Jeśli to jest miód z własnej pasieki – nie ma problemu. Ryzyko jest przy tych sklepowych, chodzi o jad kiełbasiany (botulizm dziecięcy)

  51. Barbara 13 listopada 2014 o 00:12

    Moja córka, mając 7 miesięcy dostała właśnie m.in. pulneo, wtedy jeszcze na receptę. Dostała jedną dawkę wieczorem (Pulneo i krople Sinecod dla jasności). Rano była dziwnie spokojna, przytłumiona, nie obudziła mnie jak zwykle płaczem bo pielucha pełna. Zaniepokoiło mnie to, wstaję, patrzę, a ona cała w plamach, zapuchnięta, rączki, nóżki, buźka, co gorsze język też. Pobiegłam do przychodni na zastrzyk odczulający i do szpitala, tam kilka dni na obserwacji, dzięki czemu załapała rotawirusa. Brrrr, Dobrze, że to było dawno, ale młoda już nigdy nie dostała tego syropu, nawet kiedy lekarz „chciał zaryzykować” jej kosztem, bo co tu miałoby uczulić (jak coś takiego słyszę, to szlag mnie trafia). U synka też nie ryzykowałam z tym syropem.
    Apropo absurdów w lekach dla dzieci – zastanowiło was kiedyś lekkie szczypanie w gardle po wypiciu wapna dla dzieci – ja myślałam, że jestem po prostu wrażliwa. Otóż nie! Po przewertowaniu składu nóż w kieszeni się otwiera: wapno bananowe SANOSVIT – w swoim składzie ma KWAS SOLNY ! Pytałam w aptece czy możliwe, że to pomyłka, literówka, no bo jak. Ale pani powiedziała, że to nie pomyłka, jest to substancja pomocnicza cokolwiek to znaczy. Dla porównania konkurencyjne wapno truskawkowe nie zawiera kwasu solnego, i chociaż ma benzoesan sodu to wg mnie to jest mniejsze zło.

  52. J. 13 listopada 2014 o 22:43

    Podawanie tego syropu i jego odpowiedników(np Elofen) jest bezsensowne, gdyż po prostu nie dziala.Są to słowa naszego lekarza, czlowieka mądrego, doświadczonego( pediatra, specjalista chorób zakażnych), ktoremu ufam.

  53. Asia Grzanka 14 listopada 2014 o 22:11

    Dobry wieczór,
    a ja mam pytanie o syrop Neosine. Moja mała 7mcy dostała na podobno wirusowe zapalenie gardła, choć ma tylko czerwone. składnik czynny to inozyna, a pomocnicze to nieszczęsny E216 i E218 i coś tam jeszcze 🙁 Boję się podawać 🙁
    Dodatkowo dostała Biostymine, niby aloes ale czy to taki czysty, nie jestem pewna….
    Kochani, jakie domowe sposoby na takie ponoć wirusowe zaczerwienienie gardła polecicie?

  54. dora80 18 listopada 2014 o 09:10

    Niestety ja miałam tę wątpliwą przyjemność podania tego syropu dziecku 🙁 na szczęście skończyło się tylko lekką wysypką, ale po tym co tutaj przeczytałam wywaliłam go do kosza. To jest nie do pomyślenia, by małym dzieciom serwować takie świństwo. Żółcień pomarańczowa w napojach gazowanych czy zupkach w proszku… prawda jest taka, że nawet tam nie powinno jej być, ale to produkty dla osób umiejących czytać. Dorosły ma szansę wyboru, co zje. Ale leki? I to dla dzieci! Powinny być wolne od takich składników 🙁

  55. Kostka 4 grudnia 2014 o 20:06

    Żółcień pomarańczowa, no dlaczego mnie to nie dziwi? Oczywiście syrop często podawany dzieciom, a w składzie ma niebezpieczną żółcień..
    Nie rozumiem dlaczego jest ona ciągle używana? W innych krajach jakoś mogli zakazać jej używania w Polsce nie..

  56. Leki na receptkę 8 grudnia 2014 o 23:22

    Polsce do póki coś się komuś z tego powodu nie stanie to nie będzie wycofany przecież to oczywiste, stąd przysłowie Polak mądry po szkodzie.

  57. Dbam_o_zdrowie 16 grudnia 2014 o 12:02

    Określam siebie jako świadomego konsumenta. Zawsze czytam etykiety jesli zamierzam kupić jakis produkt ( chociaż od ponad roku rzadko juz coś kupuje w formie produktu) i denerwuje mnie jedna rzecz. O ile juz na produktach możemy sie co nie co poznać, unikać niebezpiecznych składników, kupować takie produkty w których skład jest najkrótszy. To teraz popatrzmy na leki. Jaka jest możliwość zapoznania sie ze składem specyfiku? W aptece nie zobaczysz bo ulotka w opakowaniu, farmaceuta podaje , nie czytamy nawet. W internecie można wyszukać ale to nie to bo prawdopodobne jest ze ulotka mogła ulec zmianie, w tym skład leku tez. Wiec co robimy? Bierzemy recepte albo i bez recepty, łykamy i sugerujemy sie hasłem przewodnim- ” na kaszel” , „na katar” , „na wirusy” i tak dalej aż po bardziej wyspecjalizowane chemikalia. To jest poprostu utrudnianie dojścia do informacji. My nawet nie mamy możliwości zrozumieć co w tej ulotce jest, gdzie szukać wyjaśnień tych wszystkich składników. A czas? Nie ma czasu, choroba nas zżera trzeba łykać jak lekarz nakazał? Trujemy sie tym „G” a koncerny tylko zacierają rączki.
    Dlatego ja postanowiłam rok temu ze moja rodzina juz nie będzie chorować! Od tego czasu nie byłam w aptece po leki. Jedynie sól fizjologiczna kupiłam. Oczyściłam organizm zielona żywnością. Zmieniliśmy tez nawyki żywieniowe. Starsze dziecko wyprowadziłam z astmy dziecięcej, przewlekłych infekcji dróg oddechowych, atopowego zapalenia skory.
    Teraz „big farmie” z radością pokazuje „gest Kozakiewicza”
    Pani Iwono szacun za ten wpis i liczę na wiecej.
    U mnie niedługo kolejny etap oczyszczania, czas na wątrobę.

    • Gerta 23 stycznia 2015 o 14:38

      Bardzo pożyteczna opinia. Mam problem z atopowym zapaleniem skóry, czym wyleczyli Państwo dziecko?

    • ina 13 listopada 2015 o 09:24

      Polecam ksiazke „zamien chemie na jedzenie”. Duzo mi uswiadomia i wiem jak czytac slad, co jest wazne czego uniac itd. Niestety nie jestem jeszcze na etapie kupowania wszystkiego ako polprodukty i przygotowywania w domu a le jaki pisaam wczesniej nie rozumiam kupowania jogurtow owocowych zamiast naturalny zmiksowany z owocami… Pieke czasem chleb na zakwasie a jak nie upiee to kupuje z dobre piekarni, z paczkowanych wedlin prawie calkiem zrezygnowalam, wole ugotowac szynke sama…

  58. Karola 26 stycznia 2015 o 12:32

    Jeden komentarz – a czego się spodziewaliście po firmie Aflofarm? Pełno reklam w telewizji, a skład każdego produktu to albo placebo albo sam syf:/ wszystkie produkty tej firmy omijam z daleka!

  59. dsfsdfwe 10 marca 2015 o 21:41

    Reklamują pełno tych śmieci, leków suplementów diety, pulleo, tulleo, srulleo i inne ścierwo którymi prędzej się zatrujemy i swoje dzieci niż wyleczymy. Biorą jakieś słodkie coś dodają, dorobią głupią nazwę i później reklamują to jako panaceum. Masakra.

  60. trrtgrgtrt 10 marca 2015 o 21:44

    tych producentów – specjalistów od marketingu bo producentami to grzech ich nazywać należałoby postawić przed sądem za reklamowanie i sprzedać tych trucizn.

  61. alika 27 kwietnia 2015 o 19:50

    Nie stosuję pulneo, bo akurat uważam, że bardziej skuteczny jest przeciwzapalny fosidal. Jak tylko moje dziecko zaczyna mieć pierwsze objawy mokrego kaszlu, to od razu podaję, żeby choroba nie zeszła na dolne drogi oddechowe.

    • Erin 15 listopada 2015 o 11:13

      Przecież Fosidal to to samo, co Pulneo!
      Co zawiera lek
      Fosidal

      Substancją czynną leku jest fenspirydu chlorowodorek. 1 ml syropu zawiera 2 mg fenspirydu
      chlorowodorku.

      Pozostałe
      składniki leku to: metylu parahydroksybenzoesan
      (
      E
      218
      )
      , propylu
      parahydroksybenzoesan
      (
      E
      216
      )
      , potasu sorbinia
      n
      (
      E
      202
      )
      , glicerol, sacharyna sodowa
      (
      E
      945
      )
      ,
      sacharoza, aromat waniliowy, aromat miodowy, żółcień pomarańczowa
      (
      E
      110
      )
      , kwas cytrynowy
      jednowodny, woda oczyszczona.

  62. Przemek 12 listopada 2015 o 09:45

    A moze sama bys poszla z dzieckiem do lekarza a nie sie mezem wyreczasz a pozniej masz pretensje!

    • anna56 4 grudnia 2015 o 12:18

      a od kiedy mężowie nie mają takich samych obowiązków wobec dziecka jak żony?… a może to oni wyręczają się we wszystkim żonami???…co za myślenie!! nie ma szans na normalny, szczęśliwy obustronnie związek.

  63. Marek 16 listopada 2015 o 15:05

    Z wykształcenia jestem magistrem farmacji i sprzedaję w swojej aptece
    Pulneo już od naprawdę wielu lat. Pacjenci bardzo cenią sobie ten
    produkt (jest skuteczny) w związku z czym reaguję. Coś, co powinno być
    na pewno zweryfikowane to skład produktu – syrop Pulneo nie zawiera w
    swoim składzie żółcieni pomarańczowej (na dowód załączam zdjęcie
    składu). Ponadto, każdy lek podlega ścisłej kontroli ze strony Głównego
    Inspektoratu Farmaceutycznego, więc nie ma możliwości, by na polskim
    rynku funkcjonowały leki szkodliwe. Pulneo również jest pod takim
    nadzorem. Mam nadzieję, że powyższy wpis będzie czym prędzej
    zweryfikowany, tym bardziej, że mówimy tutaj o produkcie leczniczym.
    Pozdrawiam.

    • Barbek 8 września 2016 o 09:45

      no to Panie magistrze …. proszę rozszyfrować sobie „substancje pomocnicze”.
      Sprytnie ukryli na opakowaniu syfy pod wspólną nazwą a Panu tym samym nałożyli klapki na oczy . Niech Pan nie nadstawia za kogoś ręki bo ją Panu odetną.

    • Agnieszka S. 26 stycznia 2017 o 00:54

      Farmaceuta a takie brednie pisze! Substancje pomocnicze to nie woda i powietrze, tylko te wszystkie konserwanty, barwniki i sztuczne aromaty! O zgrozo, kto nam leki sprzedaje i jeszcze doradza!
      Czytajcie ulotki WEWNĄTRZ OPAKOWANIA. Tam jest wszystko wyszczególnione. A na opakowaniu na ogół tylko substancje czynne + substancje pomocnicze, bardzo enigmatyczne.
      Pan magister farmacji – z powrotem na studia!

  64. Matylda Płetwal 17 listopada 2015 o 11:32

    To jest jakaś masakra z tymi syropami dla dzieci, a sama dieta czasem nie wystarczy by uchronić maluchy przed chorobami. Długo szukałam czegoś opartego na naturalnych składnikach i znalazłam Ulgrip junior. Słyszałaś może o tym? Generalnie dobrze sobie radzi z przeziębieniami, dawno nie było sytuacji by takowe zmieniło się np w zapalenie oskrzeli. Mam tez wrażenie, że kilkudniowa kuracja tym specyfikiem wzmacnia odporność u moich dziewczyn.
    Ps. Przegrzewanie to zdecydowanie największy wróg odporności u dzieci.

  65. Marta 19 stycznia 2016 o 20:37

    Ja 1,5 roku temu bardzo często byłam chora. Któregoś razu lekarz zalecił mi Pulneo. Ale szczerze mówiąc… JEDNO WIELKIE NIEPOROZUMIENIE. Wymiotowałam po nim dalej, niż widziałam. Jedyny lek, jaki mi pomaga na kaszel i który mogę z czystym sumieniem polecić (poleciła mi go kuzynka, która sama go używa od lat) jest Pectosol. Pozdrawiam

  66. Meg 30 stycznia 2016 o 15:50

    Dziś kupiłam Pulneo i nie mam on już w swoim składzie E-110

  67. chemik 21 marca 2016 o 16:35

    Tej żółcieni jest pewnie tyle co kot napłakał

  68. chemik 21 marca 2016 o 16:38

    E300 też jest bardzo straszne… to witamina C

  69. Alina 8 kwietnia 2016 o 08:51

    Jeśli chodzi o dziecko boje się używać leków z takim składem. Wolę używać bezpiecznych ziołowych syropów. Na kaszel i ten mokry jak i suchy podaje mu Dicotuss baby. Jest na bazie prawoślazu z miodem i ma same naturalne składniki.

  70. koza 18 kwietnia 2016 o 13:04

    Jeśli powołuje się Pani na prawo żywnościowe to proszę wpierw sprawdzić w ustawie jaka jest definicja żywności. Syrop nie jest żywnością więc tutaj radziłabym powoływać się na prawo farmaceutyczne. Żółcień zawarta w syropie (jeśli oczywiście nie będzie go Pani podawała w ilościach sugerujących że jest składnikiem codziennej diety) raczej nie spowoduje kalectwa u Pani dzieci. A cukier, który jest pożywką dla bakterii umożliwia również funkcjonowanie ludzkiego mózgu więc nie doradzałabym całkowitego wykluczenia tego składnika z diety.

  71. Małgorzata Kowalska 9 grudnia 2016 o 10:50

    Jeśli chodzi o lekarstwa dla dzieci to jestem szczególnie ostrożna. Moim dzieciom zawsze podaję naturalne ziołowe lekarstwa. Na kaszel piją dicotuss, który ma sam naturalny skład

    • Agnieszka S. 26 stycznia 2017 o 00:47

      Niestety nie… Nie doczytała Pani etykiety. Zawiera chociażby sorbinian potasu.
      Jeden z dwóch syropów na rynku, które znalazłam bez konserwantów to Sol Baby Tussi. Drugiego nazwy nie pamiętam. Oba trochę droższe od wszystkich tych z konserwantami, także po cenie też można poznać jakość.

      Niestety też nie w każdej aptece można kupić.

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl