fbpx
logo
Szukaj
open close

Jak przeżyć po wizycie u dietetyka klinicznego – cz. 3

Slide
Pobierz aplikację

i zacznij pracę nad swoją dietą!

Tagi

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak przeżyć po wizycie u dietetyka klinicznego – cz. 3

jak przeżyć po wizycie u dietetyka klinicznego

Pierwsza wizyta u dietetyka klinicznego za tobą. Teraz czas na wprowadzanie zmian w swojej diecie i swoim stylu życia. Wygląda na to, że czeka cię sporo pracy. Jak przeżyć pierwsze dwa tygodnie po wizycie u dietetyka klinicznego?

To już ostatni artykuł z tej serii. Sprawdź, część 1 i część 2.

Jak robić zakupy?

Największym szokiem dla każdego początkującego jest wizyta w hipermarkecie. W końcu większość z nas tylko tam robi zakupy. Nagle okazuje się, że zwiększyła się świadomość w zakresie jakości produktów spożywczych i zaczynają się schody. Z reguły taka wizyta trwa trzy godziny. Dlaczego? Zaczynamy czytać każdą etykietę produktu, który mamy zamiar włożyć do koszyka. Tu jest dopiero wesoło – okazuje się, że rzeczy, które kupowaliśmy w przekonaniu, że są zdrowe, są pełne składników, które nie spełniają założeń nowej diety. Nie wiadomo, co do tego koszyka włożyć.

Po kilku wizytach w sklepie już się zapamiętuje, których produktów (czy nawet całych firm) unikać i życie staje się prostsze. Poza tym skraca się czas robienia zakupów. Dlaczego? Bo jedyne działy, jakie nas obchodzą, to warzywa, mięso i chemia domowa. Nagle się okazuje, że kupując tylko te rzeczy, można przeżyć.

Gdzie najlepiej robić zakupy?

Najlepiej robić zakupy prosto od producenta. Można podjechać na wieś i popytać, czy ktoś nie ma czegoś na sprzedaż. Często jest tak, że drobni rolnicy przyjeżdżają samochodami na osiedla i „z wozu” sprzedają swoje płody rolne. Drugim rozwiązaniem są wszelkie targowiska. Najlepiej poszukać tam takiego sprzedawcy, który nie ma za dużo towaru, a jego produkty nie wyglądają jak z gazetki reklamowej. Czasami dobre są też małe warzywniaki, gdzie sklepikarz kupuje bezpośrednio od rolników.

Jak wybierać produkty żywnościowe?

Niestety nie zawsze to, co pięknie wygląda, jest zdrowe. W dzisiejszym świecie na każdym kroku jesteśmy oszukiwani. Świnie dostają paszę, żeby rosły jak największe. W rzeźni i masarni wstrzykują w mięso wodę lub solankę, żeby było cięższe. Gdy mięso trafia do gastronomii, znowu jest ulepszane. Aby zwiększyć jego wagę, dodaje się mąkę, bułkę, kaszki, a kotlety panieruje się po kilka razy, żeby były większe. Im więcej pośredników, tym gorsza końcowa jakość. W końcu każdy chce coś zarobić. 

Warzywa kupujmy ze stoiska, gdzie są one nierówne, każde inne, brudne od ziemi. Owoce, a już zwłaszcza jabłka, kupujmy takie, które nie mają pięknego koloru i się nie błyszczą. Wystarczy wziąć nożyk i lekko potrzeć ostrzem po skórce, a zobaczymy, że są pokryte substancją przypominającą wosk. Tego się nie da zmyć i częstujemy tym nasz nasz układ trawienny.

Co do mięsa, najlepiej kupować surowe i samemu je przerabiać (np. upiec 2 kg karkówki, wystudzić, pokroić i można używać jako wędlinę).

Oczywiście nawet jeśli robimy zakupy bezpośrednio u rolnika, nie mamy pewności, czym do końca było karmione zwierzę, które kupujemy. Ale już ocena fizyczna, czyli jak mięso wygląda, jak się zachowuje podczas smażenia (jak bardzo się kurczy, czy jest twarde, czy miękkie) może nam wiele powiedzieć. Ocena organoleptyczna również. Mięso dobrej jakości smakuje zupełnie inaczej, a surowe – w porównaniu od przemysłowego – wręcz pachnie.

Jak przeżyć?

Punkowy zespół „Defekt Muzgó”  śpiewał: „Nie ufam nikomu i nie wierzę w nic, żyję z dnia na dzień, żeby jeść i pić”. W zasadzie z takim podejściem powinniśmy podchodzić do każdej wyprawy po zakupy żywnościowe. Zasada ograniczonego zaufania to podstawa. Możemy brać przez kilka lat jajka i mięso z zaufanego źródła, aż w pewnym momencie się zorientujemy, że miła przekupka znalazła sposób, żeby zwiększyć swój zysk kosztem jakości swojego towaru. W myśl zasady „miastowy i tak się nie zorientuje”. Dlatego warto być czujnym i mieć ograniczone zaufanie.

Przeczytaj również część 1 i część 2.

Dołącz do naszej grupy wsparcia na Facebooku:

Prawa autorskie – zapoznaj się!

Autor



Paweł Jackowski

Pierwsza wizyta u dietetyka klinicznego za tobą. Teraz czas na wprowadzanie zmian w swojej diecie i swoim stylu życia. Wygląda na to, że czeka cię sporo pracy. Jak przeżyć pierwsze dwa tygodnie po wizycie u dietetyka klinicznego?

To już ostatni artykuł z tej serii. Sprawdź, część 1 i część 2.

Jak robić zakupy?

Największym szokiem dla każdego początkującego jest wizyta w hipermarkecie. W końcu większość z nas tylko tam robi zakupy. Nagle okazuje się, że zwiększyła się świadomość w zakresie jakości produktów spożywczych i zaczynają się schody. Z reguły taka wizyta trwa trzy godziny. Dlaczego? Zaczynamy czytać każdą etykietę produktu, który mamy zamiar włożyć do koszyka. Tu jest dopiero wesoło – okazuje się, że rzeczy, które kupowaliśmy w przekonaniu, że są zdrowe, są pełne składników, które nie spełniają założeń nowej diety. Nie wiadomo, co do tego koszyka włożyć.

Po kilku wizytach w sklepie już się zapamiętuje, których produktów (czy nawet całych firm) unikać i życie staje się prostsze. Poza tym skraca się czas robienia zakupów. Dlaczego? Bo jedyne działy, jakie nas obchodzą, to warzywa, mięso i chemia domowa. Nagle się okazuje, że kupując tylko te rzeczy, można przeżyć.

Gdzie najlepiej robić zakupy?

Najlepiej robić zakupy prosto od producenta. Można podjechać na wieś i popytać, czy ktoś nie ma czegoś na sprzedaż. Często jest tak, że drobni rolnicy przyjeżdżają samochodami na osiedla i „z wozu” sprzedają swoje płody rolne. Drugim rozwiązaniem są wszelkie targowiska. Najlepiej poszukać tam takiego sprzedawcy, który nie ma za dużo towaru, a jego produkty nie wyglądają jak z gazetki reklamowej. Czasami dobre są też małe warzywniaki, gdzie sklepikarz kupuje bezpośrednio od rolników.

Jak wybierać produkty żywnościowe?

Niestety nie zawsze to, co pięknie wygląda, jest zdrowe. W dzisiejszym świecie na każdym kroku jesteśmy oszukiwani. Świnie dostają paszę, żeby rosły jak największe. W rzeźni i masarni wstrzykują w mięso wodę lub solankę, żeby było cięższe. Gdy mięso trafia do gastronomii, znowu jest ulepszane. Aby zwiększyć jego wagę, dodaje się mąkę, bułkę, kaszki, a kotlety panieruje się po kilka razy, żeby były większe. Im więcej pośredników, tym gorsza końcowa jakość. W końcu każdy chce coś zarobić. 

Warzywa kupujmy ze stoiska, gdzie są one nierówne, każde inne, brudne od ziemi. Owoce, a już zwłaszcza jabłka, kupujmy takie, które nie mają pięknego koloru i się nie błyszczą. Wystarczy wziąć nożyk i lekko potrzeć ostrzem po skórce, a zobaczymy, że są pokryte substancją przypominającą wosk. Tego się nie da zmyć i częstujemy tym nasz nasz układ trawienny.

Co do mięsa, najlepiej kupować surowe i samemu je przerabiać (np. upiec 2 kg karkówki, wystudzić, pokroić i można używać jako wędlinę).

Oczywiście nawet jeśli robimy zakupy bezpośrednio u rolnika, nie mamy pewności, czym do końca było karmione zwierzę, które kupujemy. Ale już ocena fizyczna, czyli jak mięso wygląda, jak się zachowuje podczas smażenia (jak bardzo się kurczy, czy jest twarde, czy miękkie) może nam wiele powiedzieć. Ocena organoleptyczna również. Mięso dobrej jakości smakuje zupełnie inaczej, a surowe – w porównaniu od przemysłowego – wręcz pachnie.

Jak przeżyć?

Punkowy zespół „Defekt Muzgó”  śpiewał: „Nie ufam nikomu i nie wierzę w nic, żyję z dnia na dzień, żeby jeść i pić”. W zasadzie z takim podejściem powinniśmy podchodzić do każdej wyprawy po zakupy żywnościowe. Zasada ograniczonego zaufania to podstawa. Możemy brać przez kilka lat jajka i mięso z zaufanego źródła, aż w pewnym momencie się zorientujemy, że miła przekupka znalazła sposób, żeby zwiększyć swój zysk kosztem jakości swojego towaru. W myśl zasady „miastowy i tak się nie zorientuje”. Dlatego warto być czujnym i mieć ograniczone zaufanie.

Przeczytaj również część 1 i część 2.

Dołącz do naszej grupy wsparcia na Facebooku:

Prawa autorskie – zapoznaj się!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Autor

Paweł Jackowski
1 lipca 2016

Tagi

Komentarzy: 2

  1. Bartek 3 września 2016 o 16:24

    „Owoce, a już zwłaszcza jabłka kupujmy takie, które nie mają pięknego koloru i się błyszczą. Wystarczy wziąć nożyk i lekko ostrzem potrzeć po skórce, wtedy zobaczymy, pokryte są takim jakby woskiem, tego się nie da zmyć i ładujemy to w nasz układ trawienny.” To brać te z woskiem czy bez? Zdanie jest dość niejasne.

    • Paweł Jackowski 6 września 2016 o 09:38

      zdanie jest jasne, jak nasza premier na mównicy sejmowej 🙂
      „kupujemy takie, które nie mają pięknego koloru i się błyszczą”

Pozostaw komentarz

Trzeba się zalogować, aby dodawać komentarze.

Administratorem Państwa danych osobowych jest osobowych jest Iwona Wierzbicka, prowadząca działalność gospodarczą pod firmą Ajwendieta Dietetyka Kliniczna Iwona Wierzbicka (NIP: 9910011175). Dane osobowe przetwarzane będą wyłącznie w prawnie usprawiedliwionych celach administratora danych polegających na prezentowaniu komentarzy dotyczących funkcjonowania serwisu internetowego oraz jakości towarów i usług w nim dostępnych. Podanie przez Państwa danych osobowych jest dobrowolne, ale też niezbędne do opublikowania komentarza. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Państwa danych osobowych mogą Państwo znaleźć w naszej Polityce prywatności na temat zasad przetwarzania danych osobowych.

Podobne tematy

jak przetrwać zimę bez świeżych warzyw, warzywa, owoce, sezonowość

Sezonowość – jak przetrwać zimę bez świeżych warzyw?

Kiszonki – zawierają korzystny kwas mlekowy, który wspomaga naszą florę bakteryjną, ułatwia trawienie oraz wspomaga odporność. Ponadto kiszonki bogate są w witaminę C oraz bardzo ważną witaminę K i B, których ilość się zwiększa pod

WIĘCEJ >
Jak przeżyć po wizycie u dietetyka klinicznego – cz. 2

Jak przeżyć po wizycie u dietetyka klinicznego – cz. 2

Jak poradzić sobie po wyjściu od dietetyka? Czego się wystrzegać? Oto kilka przydatnych porad.

WIĘCEJ >

Czy olej kokosowy jest super?

W dietetyce, podobnie jak w życiu, wiele metod i produktów przeżywa swoje wzloty i upadki. Raz są uwielbiane, innym razem – oskarżane przez społeczeństwo i naukowców. Sytuacja wygląda podobnie, jeżeli chodzi o popularny od jakiegoś…

WIĘCEJ >
czekoladki, słodycze

Czekoladki – co zawierają?

Taki zwyczaj w Polsce, że jak w gości to ze słodkościami, jak dziękujemy to kupujemy czekoladki, jak na imieniny to z bombonierką, jak do dziecka to z toną słodyczy. Jak urodziny to tort, jak popołudniowa

WIĘCEJ >